Życie to walka.

Pół dnia biłam się z myślami, czy faktycznie zmieniać narrację z trzecio- na pierwszoosobową. Bo ta druga wydawała mi się bardziej dosadna, a nawet agresywna.

Wreszcie poszłam po pomoc na pisarskie fora i na jednym z nich doczytałam się czegoś, co przesądziło sprawę: „Narracja pierwszoplanowa rodzi w sobie takie mianowicie niebezpieczeństwo, że w którymś momencie może nastąpić taki moment, że bohater zaczyna tłumaczyć sam sobie rzeczy oczywiste.” 😀

To trafne spostrzeżenie przesądziło sprawę. Zostaję przy narracji trzecioosobowej.

W momencie kiedy po długich godzinach przemyśleń podjęłam decyzję i na powrót przystąpiłam do pracy, znów zdarzyła się rzecz niezwykła.

Zaskoczył kolejny trybik i wyczułam rytm, czy też muzykę moich bohaterów. Bo każdy człowiek, takie mam przeświadczenie, funkcjonuje w jakimś charakterystycznym tylko dla siebie rytmie.

Dla mnie sztuka obcowania z ludźmi zaczyna się właśnie od odgadywania tego ich rytmu. Gdy potrafię już domyślić się ich gustów kulinarnych, ulubionych zapachów i czego oczekują od świata, następuje moment, kiedy bardzo delikatnie nie raniąc ich uczuć, zaczynam wnikać znacznie głębiej;D

Co różni ten dzień od poprzednich pięciu? Wreszcie przestałam się szarpać z myślami, a snucie historii stało się przyjemnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *