Znowu poprawiam „Seryjnego fotografa”

2014-05-15 19.05.42

Zanim wybuchniesz śmiechem, zdradzę, że symultanicznie piszę trzecią powieść. Mam czyste sumienie, możesz się teraz roześmiać 🙂 🙂 🙂

Tym razem poprawiam ze ściągą. Kolega, który sczytał mój tekst, ma oko i instynkt. Wiem, że mogę mu zaufać, bo skoro on wyłapał tyle wpadek, to wyłapią je też inni. Może nie aż tyle, ale jednak.
Dostałam od niego dziewiętnaście stron komentarzy do „Seryjnego fotografa”! Chłopak się naprawdę narobił i nie chcę, żeby jego praca poszła na marne. To jest dopiero kop!

A oto moja interpretacja uwag. W telegraficznym skrócie, żebyś wiedział nad czym pracuję:

1. Muszę uporządkować czas. Bo historia dzieje się w kilku rzeczywistościach i trudno się czytelnikowi w tym połapać
2. Ograniczyć ilość osób i wątków. Przynajmniej dwie osoby są tu niepotrzebna, w ogóle. A byt trzeciej, jeżeli nie zacznie się bardziej udzielać, wisi na włosku.
3. Portrety psychologiczne są wciąż niespójne.
4. Narracja. Wiele ważnych i dramatycznych spraw potraktowałam „przy okazji”. Zmarnowałam tematy! Niech to! Gdybym je rozpisała na sceny i dialogi nie musiałbym wymyślać kolejnych tragedii!;)
5. Kluczowy bohater. Wyszło na to, że u mnie jest ich wielu. Jeżeli tak chcę to zostawić, to muszę uporządkować powieść, aby bohaterowie pojawili się w równych odstępach. Nie zapominać o nich na cały rozdział! 😉
6. Znów ci bohaterowie, najlepiej, podzielić powieść na krótsze rozdziały, żeby losy bohaterów się systematycznie przeplatały.
7. Jak zaczynam wątek, to nie powinnam go porzucać. Przykład: dlaczego w firmie audytorskiej jest ruch o 7.30? Sytuacja nie jest normalna, machnęłam sobie tę porę, a potem nie zamknęłam tego wątku. Zapisuję sobie na marginesie, że każdy nowy pomysł to wątek, jak coś włazi, to musi wyjść i zatrzasnąć za sobą drzwi!
8. Zakończenie. Za bardzo urwane. Powinnam się zastanowić, co chciałabym przekazać w zakończeniu czytelnikowi.

Sam widzisz, na co mi przyszło, poprawię tę powieść z taką ściągą zrobię z tego kasowy hicior;)
Jeżeli masz pomysł jak usprawnić to poprawianie pisz, proszę, w komentarzach.
Do napisania.
Kasia

6 myśli nt. „Znowu poprawiam „Seryjnego fotografa””

  1. Pozazdrościć takiego kolegi. 19 stron korekty to nie byle co. Poza tym, fakt że piszesz nie jest dziwny. Prawdziwy pisarz PISZE:)Pozdrawiam.

  2. Danko,

    Racja, nie ma co się za bardzo zastanawiać, tylko pisać. W trakcie umysł się rozjaśnia i już wiadomo, że coś z tej pisaniny musi wyjść:)
    Właśnie obejrzałam sobie przezabawny film ,trafił się przy bezmyślnym przerzucaniu kanałów. „Babcia Gandzia”, emerytka, która postanowiła dorobić do skromnej emerytury sprzedażą haszu:) Ależ mię to zainspirowało! Jutro wstaję o świcie i zmieniam kierunek powieści. Będzie komedia, już dokładnie wiem o czym i jak się potoczą losy bohaterów. I nikt mi nie wypomni nagromadzenia gagów, bo komedia to lubi, podobnie jak mój temperament:)
    Dobrej nocy:)
    Kasia

    P.S. Dziękiuję Ci za list. Ale uwierz mi, to nie tylko moja energia sprawiła, że dopięłaś swego. Wydadzą Cię! Ależ jestem podniecona. Miałaś to w sobie, traf chciał, że zaiskrzyło i poszłaś do innych wydawców. Cieszę się z Twojego sukcesu:) Pieknych snów:)

  3. Kasiu!

    Ty jesteś wulkanem energii! A jak ty dostajesz kopa, to on, po przeczytaniu wpisu, przechodzi na mnie 🙂

    Przy okazji, Danka, gratuluję! Chyba zaraz wpadnę do Ciebie na bloga, doczytać szczegóły 🙂

    1. Kasiu,

      Grzeję po calaku, przenicowałam 25 stron, przynajmniej na tych mucha nie siada:) Cieszę się, że zaraziłam Cię energią! Do piór, Kochana! Ja dzisiaj działam do utraty wzroku, zapał mnie nie opuszcza od rana!:)

      Niech wena będzie z Tobą!:)
      Kasia

  4. Kasiu, wiem, że Seryjny już poprawiony i – z Twoją energią i zapałem – z pewnością teraz jest OK. A Ty zaczynasz pisać już coś nowego.
    I tak ma być. Nie ustawaj. 🙂

    1. Haniu,

      Nie ustanę, obiecuję! W międzyczasie zgromadziłam materiały na dwie nowe powieści. Muszę tylko wyglancować Seryjnego i pędzę dalej. Wiem, że to moje poprawianie może wyglądać na wszechwładną obsesję, nerwicę natręctw i czego by tam jeszcze Bynio Freud nie wymyślił, na określenie mojej przypadłości, ale chciałabym to jeszcze raz podkreślić;) Poprawiam nie dlatego, że szukam dziury w całym, ale po to, żeby ją wyeliminować:)

      Buziaki.

      Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *