Zmieniam lokalizację.

13-06-04-100-2

Na wniosek, jednomyślny, czterech już beta readerów zamierzam zmienić lokalizację „Seryjnego fotografa”.

Nowy Jork, w którym w tej chwili dzieje się akcja, jakoś nie utkwił mi w pamięci. W każdym razie nie na tyle, żeby móc go sprawnie opisać. Dziwna sprawa, bo zwykle zapamiętuję miejsca… Może to ten mój zmutowany gen, który pozbawił mnie dokumentnie orientacji przestrzennej ma w tym swój udział. Serio, nie potrafię z pamięci odtworzyć lokalizacji budynków nawet w rodzinnym miasteczku, które liczy sobie naście tysięcy mieszkańców, więc wyzwanie nie jest aż tak duże, a jednak…

Aby przedstawić tę „moją” lokalizację w jeszcze bardziej kolorowych barwach rozbudowuję wiedzę o anegdotki o regionie. Szukam weny, wiem, że za kilka chwil się pojawi. No i kto wie, czy ta nowo nabyta wiedza nie przyda mi się kiedyś do pilotowania wycieczek?;D

A propos w osiemnastym wieku na naszym nabrzeżu mieściła się fabryka makaronu, założył ją Chińczyk, bo jak się okazuje to właśnie za Wielkim Murem wymyślono makaron.

Z kolei w zbudowanym w siedemnastym wieku budynku, w którym aktualnie mieści się szkoła mojej córki, było muzeum. Kto by powiedział, że w owych czasach ludzie mieli czas i energię na podziwianie spuścizny.

Teren, na którym powstało nasze miasteczko zamieszkiwano już w czasach neolitu. Pierwszy gród powstał w IV w p.n.e. a między 50 a 43 r p.n.e. dotarli do nas Rzymianie. Zbudowali nawet akwedukt, a wodę sprowadzano z pobliskiego miasteczka, teraz to Francja, bo tam mieściło się źródło krystalicznie czystej wody. Myślę sobie, że ci Rzymianie musieli mieć wyjątkowo wrażliwe żołądki. Niejednokrotnie zdarzyło mi się łyknąć jeziorzanki z Genewskiego i nic mi nie było, a tu taki zachód z tą 11 kilometrową konstrukcją.

No nic, wracam do tych anegdotek i składam ręce do mojej muzy.

Do napisania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *