Zażyczyłam sobie bestsellera

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Raz słonko wychodzi zza chmur, a tu znów w powietrzu wiruje atrapa śniegu, bo żaden płatek nie dotyka ziemi.

Kot chodzi niespokojny, na przemian każe wpuszczać się, a to wypuszczać z domu. Próbuję odgadnąć, co powoduje koci niepokój. Może skończę dzisiaj poprawiać powieść, zmieni się pogoda, lub kocurowi nie podpasował zapach suszonych grzybów, które zamoczyłam na gulasz.

Wrzuciłam na wygaszacz zdjęcie faceta w okularach, przebrałam się w sweter zapinany na masę guzków. Czekam na kominiarza i zabieram się za powieść.

Zostało dwadzieścia stron.

Jeżeli uda mi się dzisiaj skończyć, zadowolę pierwszego czytelnika próbnego. Ten się odczepi, potem czeka mnie jeszcze pięć przepraw z kolejnymi betareaderami.

Znów zabiorę się za poprawki, a gdy wreszcie zaufane gremium uzna, że odwaliłam kawał dobrej roboty, zacznę upajać się pochwałami i skakać z radości. Do czasu…

Do czasu, kiedy pierwsze wydawnictwo nie odrzuci Kochanka. Nie! Koniec z tym pesymizmem! Nikt tej powieści nie odrzuci, bo… nie poślę jej wydawcom?! Spalę, albo zjem, lub schowam do szuflady. Jeszcze nie zdecydowałam.

Otwieram kolejną paczkę m@msów i wracam do roboty.

Do napisania.

Kasia

P.S. Kominiarz właśnie wyszedł. Wypuściłam guzik z dłoni. spojrzałam na okularnika na wygaszaczu, a potem na siebie w lustrze. Zażyczyłam sobie bestsellera 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *