Wpadek c.d.

Musiałam zrobić sobie małą przerwę w pisaniu. Odpoczęłam, nie powiem. Jednak dzisiaj laba się skończyła. Rano dostałam od Redaktorki ostatnie uwagi do mojej pierwszej powieści. Na szczęście nie ma tego wiele.

Problemy są różne. Począwszy od pytania:

Czy kieliszki przygotowane w przeddzień ekskluzywnej degustacji nie zakurzą się przez noc.

Kilka powtórzeń.

Postacie wciąż za często się uśmiechają.

Dlaczego policjant nie broni ofiary napaści i nie wyjmuje giwery… Szczerze? To zapomniałam o policjancie, jakoś mi umknął w chaosie;D

Czy stoki Alp, poza Mont Blanc’kiem są ośnieżone latem? Byłam pewna, że są. Dałabym sobie obciąć głowę. Ale muszę mieć stuprocentową pewność, w przeciwnym razie zmienię scenariusz.

Czy w zamkniętym pomieszczeniu, po wystrzale z pistoletu jest dym? A jeżeli tak, to jak wiele.

Obejrzałam więc najróżniejsze filmiki instruktażowe na temat strzelania. Problem w tym, że strzela się głównie na świeżym powietrzu, a w zamkniętych salach, głównie prezentowani są niepoczytalni idioci, którzy strzelają sobie w nogę, dostają rykoszetem, albo bez opamiętania walą z gnata po ścianach.

To nawet nie było zabawne. W dodatku wciąż nie wiem czy ten dym tam jest czy go brak.

Wysłałam pytanie specjaliście. Czekam na odpowiedź i zastanawiam się, czy te filmy o strzelaniu nie są zmontowane na większych obrotach niż dzieje się to w rzeczywistości. Przykuła mnie atomowa energia facetów z pistoletami. Gdy uzbrojeni po zęby biegają po specjalnie zaaranżowanych torach przeszkód i oddają strzały do makiet w kształcie ludzkich postaci, zachowują się jakby jechali na paliwie rakietowym. A może na tym właśnie polega magia broni? Może, idąc tym tropem, warto byłoby zaopatrzyć się w kałacha i wtedy pisanie szłoby szybciej? Tak sobie rozmyślając, wyprostowuje kolejno wpadki.

– Redaktor jest jak dobra księgowa – stwierdziła dziś osoba, która o księgowości wie wszystko i nie rzuca słów na wiatr.

Pozdrawiam

PS. Właśnie dostałam odpowiedź od specjalisty. Nawet przy symultanicznym strzelaniu przez godzinę standardowym pistoletem 9 mm w pomieszczeniu nie ma dymu. Muszę przenicować scenę.

6 myśli nt. „Wpadek c.d.”

  1. Kasiu, właśnie zapytałam o dym mojego narzeczonego, który interesuje się militariami. Oto co powiedział:

    z obecnej broni po wystrzale nie unosi się taki dym jak dawno temu. Proch strzelniczy nowej generacji tym się różni od czarnego, że jest bezdymny. Od razu po wystrzale wyczuwalna będzie lekka woń spalenizny, ale tylko dla wyczulonego nosa. Poza tym na moment ujrzysz dym, który będzie wyglądał tak jak gdybyś zdmuchnęła zapałkę.

    Mam nadzieję, że Ci to w czymś pomogło.

    Ściskam,
    Karpeek

    1. Kasiu,

      Serdecznie dziękuję za wsparcie, to potwierdza opinię mojego eksperta, którego pomoc jest nieoceniona. I potwierdza teorię, że dobra redaktorka jest jak najlepsza księgowa.
      W sumie powinnam zdradzić kim jest moja redaktorka, ale muszę najpierw z nią o tym pogadać.

      Ja też gorąco ściskam.
      Kasia

  2. Może pomogę w kwestii ośnieżonych Alp.
    1. Alpy są tak rozległymi górami, że ośnieżenie lub jego brak zależy od regionu. Na trzy i czterotysięcznikach śnieg leży przez cały rok. W innych partiach, tych niższych, topnieje jak u nas w Tatrach.
    2. W takich górach jak Alpy śnieg, nawet jeśli już stopniał, to może spaść w środku lata i zalegać nawet na wysokości 2000 m n.p.m. Zresztą w naszych Tatrach to też nie powinno nikogo dziwić. Opady w lipcu czy sierpniu zdarzały się, zdarzają i będą zdarzały. Tym bardziej w Alpach. Oczywiście śnieg, który spadł w środku lata długo nie poleży. Wystarczy lekkie ocieplenie i adios, amigo.
    3. No i oczywiście wszystko zależy od miesiąca. Przełom maja/czerwca to dla wielu już prawie lato, a w takich górach jak Alpy dopiero kończy się zima, szczególnie powyżej 3000 m n.p.m.

    Pozdrawiam 🙂

    1. Zodiaku,

      Serdecznie dziękuję.
      Też właśnie miałam wrażenie, że śnieg przeważnie na szczytach jest nawet latem. Ale człowiek głupieje… to się w głowie nie mieści, co robi ze mną presja.
      Trzy minuty stąd mam widok na Dach Europy, może to kwestia opatrzenia, człowiek patrzy i z czasem przestaje widzieć…

      Dziękuję i pozdrawiam.

      Kasia

  3. Kasiu,

    Super post:) Pytania Pani Redaktorki rzeczywiście skojarzyły mi się z naszą firmową księgową.
    Choć ona o dym po wytrzale z broni rzadko pyta;)

    Mnie zostawione kieliszki na noc nie dziwią. I nie sądzę żeby zdążyły na nich osiąść tumany kurzu;) Ale może bałaganiara nie powinna się w tej kwestii wypowiadać.
    Pozdrawiam.

    1. Asiu,

      Dziewczyna ma dar, ona wypatrzy, to czego gołym okiem nie widać, czytaj atmosferę książki i intencje autorki. Brudne kieliszki, bezczeszczone drobiną kurzu w klimat by się nie wpisały. To niesamowite ile takich tam rzeczy znalazła. Dopiero teraz, bo w moim edytorze, nie od razu widać wszystkie uwagi (to ponoć wina Maca), widzę ogrom czekającej mnie pracy.
      O reszcie uwag wspomnę w następnym wpisie. Może komuś się to przyda, bo ja korzystam na tych poprawkach bardziej niż na jakimkolwiek kursie pisarskim, o lekturze tomów poradników już nawet nie wspomnę.
      Dziękuję za komplement pod adresem mojego wpisu.

      Pozdrawiam
      Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *