U mnie już był Mikołaj!

12-10-11-148-2
Godzinę po tym jak dostałam od wydawnictwa wygenerowaną przez automat informację potwierdzającą, że powieść doszła do adresata, odezwał się do mnie już nie automat, ale człowiek z krwi i kości.

Spodobał mu się mój wpis na bloga! Ten, w którym pochwaliłam się, że dostałam informację zwrotną.

Nie pozwoliłabym aby komplement od wydawcy poszedł w niepamięć. Zapytałam czy mogłabym zacytować jego email.

Zgodził się!

Witam,

To już nie automat. Jeszcze nie zajrzałem do Pani książki, ale coś mnie podkusiło i poczytałem sobie Pani bloga. I nie mógł mnie nie ująć dzisiejszy wpis 🙂

(A w ogóle blog bardzo ciekawy i dla mnie pouczający). Zabieram się za lekturę.

Ukłony,

[…]

Znaczy, że pierwsze lody faktycznie zostały przełamane!

To był najdłuższy tydzień mojego życia. Padam na twarz, ale i tak jestem w skowronkach.

Przede mną długie chwile oczekiwania na werdykt. Siedzę jak na szpilkach.

O ile zdążyłam się zorientować ludzie z branży wydawniczej, jeżeli tylko znajdą wolną chwilę, są w stanie w trzy godziny przeczytać trzysta stron i jeszcze wytknąć błędy i niedoróbki.

To oznacza, że recenzent już skończył lekturę… Żartuję, ale w sumie kto to wie.

No nic, jakoś przetrwam to czekanie, bo co mi pozostało;D

A może przy Andrzejkach wypadałoby powróżyć z wosku? A nuż, wyjdzie coś na kształt książki…

Do napisania.

Kasia

PS. Jarosław twierdzi, że w końcu ktoś mi to wyda. Być może wywali większość bohaterów i zmieni fabułę, ale powieść ma szansę doczekać się wydruku… No, i jak tu nie kochać Jarosława…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *