To już koniec…

Moja pierwsza powieść – Rubinowa twierdza” leży przede mną napisana i poprawiona.

„Gdzie te butelki szampana, czerwone dywany i fajerwerki?” zastanawiam się. I wreszcie dochodzę do wniosku, że emocje opisałam w książce:D

A ja muszę ochłonąć. Potrzebuję chwili na zebranie myśli. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wcześniej pracowała w takim tempie, ale też po raz pierwszy pracowałam zupełnie dla siebie.

Tak między nami, firma o nazwie „Rubinowa twierdza” miała swój statut. A jego pierwszy punkt brzmiał:

Skoro dla innych możesz to dla siebie musisz;D

Ciekawa jestem, co motywuje Ciebie. Pisz, proszę, w komentarzach.

Miłego weekendu

 

2 myśli nt. „To już koniec…”

  1. Gratulacje, Kasiu!

    Firma „Do wynajęcia” ma na razie wolne. Pracuję nad dwoma innymi projektami (jednym pisarskim, drugim mniej pisarskim). Robię się przez to coraz bardziej „głodna” i mam ochotę dalej pisać o Evie. Czy to można nazwać motywacją?

    Jakie masz teraz plany? Narty, a potem? Może coś się wydarzy na stoku, co zainspiruje Cię do napisania nowego kryminału?

    Pozdrawiam!

    1. Aniu,

      Dziękuję.

      Tak, to zdecydowanie można nazwać motywacją. Mam nadzieję, że ten głód Ci nie da spokoju, dopóki nie dasz Evie prawdziwego życia.
      Pisz te historię, bo zapowiada się bardzo ciekawie.

      A ja zamierzam mieć labę. Tydzień, a potem siadam do seryjnego fotografa. Może w tym tygodniu pojawią się też jakieś pomysły na opowiadanka? Wszystko się okaże.
      Pozdrawiam
      Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *