Tak na marginesie, zmieniłam nazwę bloga.

KatarzynaSikora.pl to mój nowy adres, mam też „stary” – KasiaSikora.pl.

– Ale jego nazwa brzmi zbyt infantylnie – twierdzi mój stały krytyk, na którego opinii bardzo mi zależy.

Skąd to zamieszanie? Otóż mieszkam za granicą i wymowa mojego imienia w żadnej z wersji nie brzmiała jak polska Kasia. Katarzyna z wymawianym osobno „r” „z” i „i” w miejsce „y”, jest  jak odgłos skrobania tępym narzędziem po tablicy, oj, na samą myśl o tym rozbolały mnie zęby. Za to Kasia, wymawiana po angielsku, kojarzy się z gotówką, a w wersji francuskiej z firmą Casio. Drogą kompromisów cash i Casio zostały przyklepnięte. Zostałam Cashyą, zresztą co autor to inna pisownia.

Guru zmusił mnie do przemianowana nazwy na Katarzynasikora.pl i niech mu będzie.

Tyle że najbardziej żal mi komentarzy, które pojawiły się na moim „starym” blogu.

– Komentarzy się nie przenosi – mówi mój guru, a we mnie się gotuje.

Jak Ty postąpiła byś na moim miejscu? Napisz, proszę, w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *