Spełnienie

Ponoć dzień spełniony to taki, w którym człowiek ma okazję sobie popłakać i uśmiać się do łez.

Sobotni poranek był ciężki. Dopadła mnie blokada pisarska i poczucie bezsensu. Po południu szukałam braci broni na forach pisarskich. Potrzebowałam wsparcia. Ostatecznie nie odważyłam się o nie poprosić. W międzyczasie spożyłam obfitą porcję torciku bezowego własnej produkcji. Nie płakałam, choć bliska byłam łez.

Sytuacja drastycznie zmieniła się wieczorem. Wciąż, gdy o tym pomyślę, serce tłucze mi się w piersi, ręce drżą, bo nie daję wiary temu co się wydarzyło

Wczorajszego wieczoru równocześnie osiem osób odwiedziło mój blog! No, niech mnie! To był dopiero widok! Ludzie nie tylko weszli, ale i czytali! Na to wskazywałaby czas przebywania na stronie!

Obraz całości się zamazał, wkrótce potem jak mój mąż puścił w eter wiadomość, żeby członkowie rodziny również odwiedzili moją stronę. Albo nie mógł znieść widoku kolejnej porcji bezy z kremem na moim talerzu, albo chciał sprawić mi jeszcze więcej przyjemności. Nie było czasu na wymianę myśli, bo klan Sikorów wysłuchał prośby. W ten sposób zafałszował statystyki wejść.

To nic. I tak, wbrew siłom grawitacji, unoszę się nad ziemią.

A płakać będę na wiosnę, kiedy nie zmieszczę się w żadną parę spodni.

Do napisania!

 

11 myśli nt. „Spełnienie”

  1. A co to klan Sikorów gorszy??? Ja wchodzę regularnie i czytam najchętniej i najlepiej :):):) Czy znajdziesz lepszych czytelników, niż ci najbliżsi? No może trochę nieobiektywni, bo wszystko im się podoba … 🙂

  2. To i ja się dołączam-ja spoza Sikorek wszelakich:)
    Dziś odkryłam i zostaję!
    Blokady są, a może lapiej: bywają. Czasem trzeba odpuścić, by zniknęły-ale to już wiesz. Przyjaciółka pisarka powiedziała mi kiedyś: nic na siłę, bo wyjdzie gniot. Nie wiem, czy to się nadaje na złotą myśl, ale do serca sobie wzięłam:)
    A Ty piszesz leciutko, spontanicznie i bez bólu. I czyta się Ciebie leciutko, spontanicznie i bez najmniejszego ukłucia:) I wcale nie kadzę jakby co, bo sama kadzienia nie znoszę!
    Mogę wracać?:)

    1. Moniko!

      Dziękuję, z całego serca dziękuję, za komplementy pod adresem mojego stylu. Bo to są komplementy, choć jestem przygotowana również na krytykę. Jeżeli pojawi się w przyszłości okazja, możesz mnie spokojnie obsztorcować.
      Mam nadzię, strasznie bym chciała, żebyś tu do mnie wracała.
      Jej, nie masz pojęcia jak bardzo potrzebowałam dzisiaj takich ciepłych słów. W sobotę skończyłam pisać powieść, nosi mnie okrutnie. Nie wiem co ze sobą zrobić, choć zdaję sobie sprawę, że potrzebuję kilku dni, żeby dać odpocząć oczom. A jednak wciąż mam nieodparte wrażenie, że dziś po raz pierwszy od bardzo długiego czasu obudziłam się bez celu w życiu;D
      Pozdrawiam.
      Kasia

      1. A co do myśli: „nic na siłę, bo wyjdzie gniot”, to przyklaskuję jej w obie dłonie. Właściwie powinnam ją sobie zapisać wielkimi literami i powiesić nad biurkiem.
        Czasem, w trakcie poprawiania, dochodzę nawet do wniosku, że wersja czwarta, czyli ta po trzykrotnym przenicowaniu tekstu, niczym nie różni się od tej pierwszej!
        Poprawianie to zaklęty krag;D Tak samo jak pisanie o czymś, czego się nie czuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *