„Sodoma” Wolskiego powala!

2015-06-20 21.48.05

W sobotę rano skończyłam czytać „Sodomę” Marcina Wolskiego.

Zaraz po odłożeniu książki dopadły mnie rozpacz i żal, tak dotkliwe, jakie czuje się po rozstaniu z najlepszym przyjacielem, którego przyjdzie człowiekowi oglądać dopiero za długi czas.

Po południu postanowiłam ugasić ból rozłąki.

Zaparzyłam wiadro earl greya, wygrzebałam przechowywaną na specjalną okazję tabliczkę czekolady z karmelem i po raz drugi przeczytałam „Sodomę”.

Potem z czystym sumieniem udałam się na święto muzyki co roku organizowane w naszym miasteczku.

Jednak nie mogłam skoncentrować się na muzyce, bo przed oczami wciąż miałam zabawne gagi i społeczeństwo złożone z koprofagów, nekrofili i masturbujących się niegodziwców. Koncepcja powieści godna Mistrza.
Aby uratować Amodos nasz bohater, Tol (czytaj wspak… Sodoma… Lot) musi odnaleźć dziesięciu Sprawiedliwych w dzisięciomilionowej populacji miasta. Zadanie to prawdziwe wyzwanie.
Fabuła niby znana, ale jakież wykonanie!

Nie pamiętam,kiedy ostatnio zdarłam sobie gardło ze śmiechu.

Chylę czoła przed Marcinem Wolskim, mistrzem humoru i satyry!

Oj, czuję, że jutro to się będzie samo pisać;)

Do napisania.

Katarzyna Sikora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *