Może jednak to ma sens…

Wczoraj wieczorem dostałam maila, który bardzo podniósł mnie na duchu. Nie żebym chciała się chwalić. To daje mi wiarę, że może jednak nie marnuję czasu, że to moje pisanie ma sens, bo lektura „Rubinowej twierdzy” sprawiła komuś przyjemność.

A to dopiero moja pierwsza książka;D

Opinia pochodzi od bliskiej znajomej, która, zapewne nawet gdyby powieść się jej nie spodobała, nie chciałaby mi robić przykrości. A jednak cieszę się jak cholera. To było mi potrzebne, dokładnie w tamtej chwili.

Oto ten mail:

Kasia,

 Rubinowa jest fantastyczna – nie to że się ją czyta ok, ale czyta się ją świetnie! Jest tak wartka akcja I super sposób opisów, że w ogóle nie czuję, że czytam książkę tylko jakbym tam była. Książkę trzeba wydać!

 Jak dokończę ją czytać do wpiszę odpowiedni komentarz na blogu.

 GRATULUJE I … czekam na kolejna opowieść

 Renata”

Miłego wieczoru!

 

4 myśli nt. „Może jednak to ma sens…”

  1. Kasiu, przepraszam, że się wcinam nie na temat, ale dostałam takie wyróżnienie Liebster Blog przyznawane w blogosferze i pomyślałam, że skoro Ciebie regularnie czytam i tak bardzo Ci kibicuję, to nominuję również Ciebie 🙂

    To taki łańcuszek, ale sympatyczna zabawa. Jeśli masz chęć wziąć w niej udział, to wklejam Ci linka do wpisu na moim blogu, gdzie znajdziesz szczegółówe informacje: http://grupahashi.blogspot.com/2012/11/wyroznienie-liebster-blog.html

    To tak w ramach odskoczni od poważniejszych spraw 😉

    Ściskam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *