Roboczy tytuł „Kochanek żywy i martwy”

2016-01-05 10.37.27

Od napisania pierwszego szkicu trzeciej powieści minęło trzydzieści sześć dni. Stephen King radzi poczekać co najmniej sześć tygodni, bo to dostatecznie długi czas aby zdystansować się do własnego dzieła.

Brak mi cierpliwości dlatego mimo znaków ostrzegawczych (patrz zdjęcie powyżej), sugerujących, że to może za wcześnie, zabrałam się za sczytywanie.

Jeszcze nie poprawiam szczegółów, na tym etapie postanowiłam „uzgodnić” daty i godziny, spójność wydarzeń, zorientować się, które ze scen są scenami, a które tylko sceny imitują i nadają się do przepisania.

Odkryłam, że dwie sceny, które akurat są scenami nic nie wnoszą do fabuły, a wręcz ją komplikują, dlatego nadają się do dokumentnej zmiany lub przepisania.

Muszę ponownie zająć się rachunkami, bo zmieniłam wielkość kredytu i rozjechały się odsetki.

Nie wiem ile w sklepie, o którym mówię, kosztują krewetki, sałatka z alg, ani nawet ryż.

Zastanawiam się, który z bohaterów miałby zainspirować Kingę Earlem Nightingalem, czy może powinna wpaść na to sama.

Bohaterka jest na początku osobą nieśmiałą, a wręcz zahukaną – wywalić momenty, w których ona krzyczy.

Czy rozpisywać się o zakazach i nakazach obowiązujących w Szwajcarii w ramach dobrych stosunków sąsiedzkich? – też pod znakiem zapytania.

To na razie tyle na mojej liście wątpliwości. Jestem w połowie powieści.

Ciąg dalszy relacji nastąpi niebawem.

Do napisania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *