Przepraszam, czy jest na sali fizyk?

2015-10-01 17.13.20

„Żywy i martwy kochanek jednocześnie” to tytuł mojej trzeciej powieści.

Założenie: w opowieści zabiorę cię do świata wielkiej finansjery, pokażę jak niebezpieczne bywają spełniające się marzenia o zemście, zwłaszcza jeżeli bohater wierzy w moc jaką posiada świadomość, a na koniec w laboratoriach CERN-u spróbuję cofnąć czas.

Wydawało się to takie proste. Pójdę na CERN i cofnę czas. Niestety, fizyk, z którym przy jakiejś okazji rozmawiałam o powieści, zdecydowanie odradził używanie w celu cofania się w czasie akceleratora, w zamian, sugerował wykorzystać teorię względności czasu i przestrzeni.

Sądziłam, że opowieść szybko uda się skończyć, ale tak nie jest. Myslałam luzik, po kilku tysięcach godzin, spędzonych na studiowaniu, nie takie rzeczy się już przerabiało, zasłużę na doktorat na uniwersytecie YouTubea. Oglądam filmiki na temat einsteinowskich teorii, staram się je zrozumieć, a potem przełożyć mądrości na opowieść zrozumiałą co najmniej dla mojej jedenastoletniej córki.

Już myślałam, że to mam. Że wgryzłam się w sedno. Tymczasem dzisiaj znów dopadło mnie zwątpienie. Jeszcze kilka tygodni, a dobrowolnie zapiszę się na kurs wyplatania koszyków, o ile najbliżsi nie skierują mnie na tę rekreację wcześniej i to pod przymusem.

Do napisania.

Kasia

10 myśli nt. „Przepraszam, czy jest na sali fizyk?”

  1. Cześć.
    Tytuł jest zły, mało rynkowy, zbyt długi. Rozumiem, że to jest tytuł roboczy, ostatecznej wersji nadasz coś bardziej „normalnego” 🙂
    Jak sprawy się mają z ZetZetem? Wysłałaś „Seryjnego…”? Co odpisali?
    Pozdro.

    1. Cześć, Przemku,

      Jak to zły tytuł?! Serio? Ten tytuł wydał mi się właśnie zajefajny, bo nie dość, że inny od wszystkich, to jeszcze wyjaśnia o czym jest powieść. Ale nic nie jest wyryte w kamieniu, jak skończę pisać, poszukam betareaderów i niech się dzieje, co ma się stać.

      Co do Seryjnego, posłałam go do Zetzeta dzisiaj i to po Twoim przypomnieniu, bo szczerze się wahałam czy zawracać w tej sprawie głowę agentowi… no liczyłam na to, że, któryś z wydawców w ciągu tygodnia odpowie na moją propozycję wydawniczą. Cud się nie zdarzył, tydzień to dlanich za mało, dla mnie ostatnio też to mało, tyle jeszcze do napisania… 😉

      Dam znać, kiedy dostanę newsy od agenta.

      Zodiaku,

      A teraz najważniejsze! Jak się udało podpisywanie powieści na katowickich targach?? Prztszły tłumy? Mam nadzieję, że cholernie bolała Cię po tym ręka! 😉

      Pozdrawiam.
      Kasia

      1. Z tymi tłumami to jest tak, że przychodzą na Kasię Tusk, Krzysztofa Ibisza i Katarzynę Cichopek 🙂
        Po 10 książce, jak Bóg da, ręka będzie bolała, teraz bardziej bolał tyłek i plecy 🙂 Ale nie ma co marudzić, jak już Ci wcześniej pisałem, bycie autorem nie jest łatwe 🙂
        Czekam na newsy o ZetZet.
        Pozdro.

        1. Świat się jeszcze o Tobie dowie i będzie żałował, że musi stać w kolejce po autograf. Jestem tego pwena.

          A co byś powiedział, żeby na kolejne targi wpaść na paralotni, w przebraniu Ironmana, a następnie odtańczyć kilka taktów walca? 😉

          Taka figura mogłaby się sprzedać lepiej niż operacje plastyczne Ibisza! 🙂

          Odezwę się w sprawie Zeta, jak tylko dostanę najmniejszy chociaż odzew. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
          Kasia

  2. Kasiu, ja też uważam, że ten tytuł nie jest zajefajny, zgadzam się z przedmówcą.
    Może lepiej: Żywy umarlak? Lub: Umarły żywczyk. Czy inny tego typu oksymoron.
    Oczywiście żartuję, ale Twój tytuł przecież jest oksymoronowy, pomysł ciekawy – w tym kierunku idź. 🙂

    1. Hanna,

      Skoro jest Was już dwoje, to ja sobie jeszcze ten tytuł przemyślę.
      Mam tam taką scenę, kiedy kobieta stwierdza, że on jest zimny, chodzi o temperaturę jego ciała,nie uczuć;)
      Może uderzę w te klimaty. Jeszcze to przemyślę.
      Wykroiłam właśnie kwadrans i machnęłam w tym czasie pół sceny, zastanawiam się poważnie, czy takie pisanie z doskoku, nie jest bardziej efektywne niż planowane zasiadanie o siódmej . Też do przemyślenia…
      Miłego dnia.
      Kasia

      1. Ja piszę (jeśli piszę) wyłącznie z doskoku. Byle nie nazbyt późno w noc, bo potem nie mogę zasnąć.
        Stanowczo dyscyplina jest lepsza, a w każdym razie zdrowsza. Niestety, pisarsko wciąż jestem niezdyscyplinowana. 😉

        Miłego!

        1. Hanna,

          Jeżeli chcesz się zdyscyplinować, to potraktuj to pisanie jako pracę, której nikt nigdy i za żadne pieniądze za Ciebie nie zrobi.
          W chwilach kiedy tracę motywację myślę o bałaganie w moje szafie z ubraniami, jej też nikt nigdy za mnie nie posprząta, ale to jest akurat cool.
          Codziennie rano, od dziewięciu lat po wprowadzce, czegoś szukam i za każdym razem odkrywam ciuchy, o których istnieniu zapomniałam;)

  3. „Kochanek o dwóch twarzach”
    A na okładce gęba faceta podzielona na pół: lewa strona martwa, gnijąca; prawa o żywych i pogodnych oczach 🙂
    Improwizuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *