„Proszę przysłać, co Pani ma”

2016-04-13 19.53.23

 

To słowa wydawcy. Nie mogę uwierzyć!

Otóż przed kilkoma chwilami, postanowiłam wypytać wydawców o dalsze losy „Seryjnego fotografa”. Przy okazji wyznałam, że mam już kolejną powieść, tym razem obyczajową.  Jednak wciąż czekam na opinie  beta readerów i okropnie nie chce mi się pisać konspektu. W pale się nie mieści, że się przyznałam do takiego lenistwa!

Błyskawicznie przyszła odpowiedź, że Seryjny spodobał się szefowi, prawdopodobnie go wydadzą. Jednak wydawnictwo szuka powieści obyczajowej i Pani redaktor poprosiła, aby przysłała jej to, co mam!

Wyobrażasz sobie? Nie chcą konspektów, ani innego zawracania głowy. Chcą przeczytać Kochanka, takiego jaki jest 🙂 🙂 🙂

Do napisania.

 

 

6 myśli nt. „„Proszę przysłać, co Pani ma””

  1. hahahhahahahahah!

    Haniu,

    Dziękuję! Posłałam, w ogóle się nie zastanawiałam zlinkowałam i puściłam powieść do wydawcy. Dopiero potem naszła mnie refleksja, że nie dość, że Kochanek nie miał strony tytułowej,to jeszcze nie zamieściłam w nim nazwiska autora! ;(
    Może nie zginie, może jednak wydawca skojarzy mnie po stylu:)

    Miłego wieczoru!!! <3 <3 <3

  2. Po pierwsze primo – gratulacje!
    Po drugie primo – gratulacje! Zazwyczaj tego rodzaju zdecydowane deklaracje wydawcy nie są słowami na wiatr i można mieć nadzieję (leżącą bardzo niedaleko pewności), że już niedługo przybędzie do Ciebie z dawien dawna wyczekiwana umowa wydawnicza do podpisania.
    Po trzecie primo – chyba warto dosłać w ślad za tekstem te brakujące dane. Ot tak, dla pewności.
    Mnie kiedyś, kiedy jeszcze współpracowałem z pewnymi gazetami codziennymi, zdarzyło się wysłać do redakcji maila z długim tekstem w formacie .doc. w załączniku. Pracowałem nad nim kilka tygodni i byłem z niego pieruńsko dumny. Kiedy jednak mijały dni i tekst, mimo zapewnień red-nacza nie ukazywał się na łamach, postanowiłem rzucić nań okiem jeszcze raz, bo może miał jakieś wcześniej niedostrzeżone mankamenty… Jasne, że miał. Co się okazało? Ponieważ część pracy nad artykułem prowadziłem na ogólnodostępnym komputerze, toteż dla bezpieczeństwa… założyłem na dokument hasło dostępowe. I z taką blokadą poszedł do redakcji.
    Kiedy po tygodniu zrozumiałem błąd, szybko przesłałem nowy tekst, już bez blokady. Niestety, bez efektu. Redakcja do dzisiaj (czyli jakiś 11 lat z okładem) milczy jak zaklęta. Myślisz, że nie odzywają się, bo ciągle są zajęci próbami złamania hasła?
    Czy ja wiem… 🙂

    1. Hahahahhahhahah ubawiła mnie opowieść o zakodawanym tekście. Kto wie, może gdzieś w podziemnym bunkrze, grupa deszyfrantów do dzisiaj łamie sobie głowy nad hasłem. Wiadomo, skoro zakodowane, musi kryć sekret 😉

      Właśnie naprawiłam „szkodę” i posłałam powieść opatrzoną tytułem i namiarami na siebie. W bonusie dorzuciłam też krótki konspekt, który napisałam dzisiaj o świcie. Musiałam sama sobie dowieść, że fakty wiążą się w logiczną całość. Niby to wiedziałam, ale wiadomo, sprawdzić trzeba.
      Dziękuję za gratulacje i mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się na publikacje. A jeżeli nie, to i tak będę wnukomom opowiadać, że przeżyłam swoje pięć pisarskim minut! 🙂 <3
      Pozdrawiam, Zodiaku.

      1. Hej. Złożę gratulacje dopiero wówczas, gdy Cię wydadzą. A do tego wciąż długa i kręta droga. Nie, żebym wylewał Ci na głowę kubeł zimnej wody, no, może zaledwie filiżankę 🙂

  3. Zodiaku,

    A ja z przyjemnością przyjmę gratulację, o ile doczekam się okazji 🙂

    Oj, wiem, że nic to jeszcze nie znaczy. A jednak słowa „proszę przysłać, co Pani ma” pozwoliły mi przez kilka chwil poczuć się pisarką rozchwytywaną wręcz. Cokolwiek się wydarzy i tak do końca życia zapamiętam tamten moment:)

    Szybciutko się jednak pozbierałam i wróciłam do sczytywanie napoczętej rok temu powieści . Fajne postaci mam, tylko temat taki mroczny, że odechciało mi się pracy nad tamtą historią. Muszę przemyśleć ją od nowa. Znów zabrałam się do pracy! 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *