Potwór w Loch Leman?

2015-06-16 13.58.28

Od kilku dni pisanie powieści idzie mi jak z płatka. Ilekroć skończę scenę, nagradzam się pływaniem w jeziorze.

Tak było i dzisiaj.

Plaża jest w dole, już z dwóch trzecich odległości mam na nią doskonały widok. Dziwne, bo w wodzie nie ma nikogo. Na plaży i owszem, ale w wodzie nie.

Wreszcie docieram do brzegu. Zrzucam kieckę, nakrywam ręcznikiem, żeby wiatr nie porwał i zamaszystym krokiem włażę do wody.

O matko, ojcze i babciu! Lodowiec!

Powoli zaczynam tracić czucie w stopach, ale włażę dalej, bom nieustraszona;)
Przepływam pół kilometra i wciąż telepie mną z zimna!
Wymiękam!

Wracam do domu i spoglądam na wykresy temperatury wody.
Od wczoraj spadła z 24C do 15C dzisiaj!
Kto przemieszał tak tę wodę?

Czyżby w jeziorze zamieszkał potwór z Loch Leman?

Do napisania.

6 myśli nt. „Potwór w Loch Leman?”

  1. Ani chybi potwór. Pogoń go, bo czym się teraz będziesz nagradzać? Przecież nie tą lodówką.
    Chyba że po wyjściu z lodówki – dobrym trunkiem na rozgrzewkę. 😉
    Powodzenia w pisaniu, niech Ci dalej idzie jak z płatka. 🙂

  2. Hanna,

    Potwór przestał mieszać wodę, nagrzała się do przyzwoitych dwudziestu czterech stopni. Niestety wczoraj poszłam popływać na kredyt, bo nie miałam się za co nagradzać. Nic nie napisałam… wymyśliłam, ale nie napisałam. Totalnie mnie wcięło przy lekturze „Żołdu” Williama Faulknera! Przeczytałam, przemyślałam i jak tylko nadgonię ten stracony poniedziałek, wyjdę na prostą;)

      1. Haniu,

        Niby nie fabryka, ale sama wiesz jak to bywa z pisaniem. Albo brak weny, albo czasu, albo jednego i drugiego naraz. Dlatego korzystam z weny i czasu. Skończyłam właśnie pisać dzisiejszą scenę.
        Wybiła jedenasta i od teraz już BĘDĘ DLA SIEBIE DOBRA:) Wybieram się do Genewy, zrobię sobie rundkę po muzeach i galeriach, a na koniec uraczę się pyszną kolacyjką gdzieś na starym mieście:)
        Miłego dnia <3

        1. Aż Ci pozazdrościłam…
          Zarówno weny, jak i tego spaceru zwieńczonego kolacją. 😉
          Ale ja też za parę dni będę dobra dla siebie w ramach luziku na spływie i może tam spłynie na mnie wena. 😀
          Pozdrawiam, baw się dobrze!

          1. Haniu,

            Jestem pewna, że na spływie wena spłynie, bo taka jest przecież idea spływu, żeby spływało;)

            Na fali naszej rozmowy o byciu dla siebie dobrym napisałam właśnie kolejny wpis. Dzisiaj o dziewiętnastej przynajmniej przez godzinę bądźmy dla siebie dobre, symultanicznie. Jest szansa, że na wypoczęty i zrelaksowany umysł wena spłynie jeszcze przed spływem:)

            Ściskam, Haniu i dziękuję za inspiracji masę <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *