Poprawiać, czy nie poprawiać, oto jest pytanie.

Jestem na etapie kończenia „Seryjnego fotografa”. W odróżnieniu od „Rubinowej twierdzy”, tej powieści nie poprawiałam na bieżąco. Uznałam, że to nie ma sensu, bo koncepcja w trakcie pisania, żebym nie wiem jak się starała trzymać schematu i tak ulegnie zmianie. Tak stało się przy pierwszej książce, teraz jest podobnie.

Dlatego dopiero w ostatecznej wersji wydarzeń zamierzam podporządkować poprawki.

Korzyść jest taka, że nie narobiłam się nad niepotrzebną korektą.

A co do negatywów… Sporo z tego co napisałam, wyleciało mi z głowy. Ratują mnie karteczki samoprzylepne. Właśnie wynotowuję sobie na nich najważniejsze wątki.

Jutro będzie już z górki.

Dopiero gdy skończę pisać, poprawię i wygładzę całość.

Ciekawa jestem Twoich doświadczeń. Pisz, proszę, w komentarzach.

Do napisania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *