Pierwsza recenzja do „Seryjnego fotografa”.

P1360106

Napłynęła od Prawdziwego Pisarza, w dodatku tego samego dnia, w którym posłałam mu tekst! To się dopiero nazywa wprawa! Króciutką recenzję (zgodnie z umową) dostałam mailem, ale następnego dnia umówiliśmy się z na rozmowę przez Skype. Jeżeli sądzisz, że na tym świecie nie ma życzliwych ludzi, to chciałabym wyprowadzić Ciebie z błędu.

A oto czego dowiedziałam się od zawodowca:

Opisuj miejsca, które znasz.

Po pierwsze nie powinnam urzędować w Nowym Jorku, bo rzuca się w oczy, że nie bardzo zapamiętałam to miasto. Od początku byłam tego świadoma, z drugiej strony miałam nadzieję, że opisując miejsce z punktu widzenia turystki będzie ciekawiej i publika dostrzeże entuzjazm.

Nic bardziej mylnego. Nie zapamiętałam NJ na tyle, żeby o nim pisać. Ale jest na to rada.

Mój recenzent podpowiedział mi pewien trik, wydaje się oczywisty, ale któż by o tym pamiętał…

”Czytelnik lubi czytać o tym, o czym nie wie!”.

Wystarczy więc wykopać kilka ciekawostek na temat miejsca, aby zainteresować „własną łazienką”. Być może budynek stoi na starym poniemieckim cmentarzu, a w rurach roi się od potępionych dusz…;D

Bohaterzy są mało wyraziści.

Znowu to samo, za poprzednim razem, znaczy przy „Rubinowej Twierdzy” miałam ten sam problem, potem to poprawiłam. Ale już widzę, że warto było jednak poświecić trochę czasu i przygotować sobie dossier poszczególnych osób. A tak znów czeka mnie praca od podstaw.

Koncepcja nie do końca przejrzysta.

Okazuje się, że na moim poziomie abstrakcji, tj początkującego pisarza, należy trzymać się planu, przynajmniej w przybliżeniu. Natomiast mnie poniosło. W ostatniej chwili przeplotłam fabułę pamiętnikami ofiary, pisanymi w narracji pierwszoosobowej reszta pisana jest w narracji trzecioosobowej. Za dużo grzybów w barszczu. Nie kombinować, tylko trzymać się planu! Do przepisania!

Na koniec zamierzam wspomnieć o tym co mój recenzent powiedział na początku naszej rozmowy, a co zostawiłam sobie na osłodę. Nie jestem grafomanką! Mało tego za rok, dwa mam szansę na publikację!

Kim był mój recenzent?

O tym w następnym wpisie;D

Do napisania

4 myśli nt. „Pierwsza recenzja do „Seryjnego fotografa”.”

  1. No napiszże, kto zacz! nogami przebieram z niecierpliwości.
    A w ogóle to gratuluję Ci, szczególnie tej szansy za rok, dwa, bo to jest bardzo dobra perspektywa. Nie ustawaj!
    P.S.
    Popatrz, popatrz, ja prawie jak ten znany pisarz jestem, bo też Ci napisałam, że nie jesteś grafomanką. 😉

    Kasiu, ściskam Cię i cieszę się wraz z Tobą.

    1. Haniu,
      A jednak nie mogłam się powstrzymać, choć grypsko mnie łapie okropne, nie potrafię zostawić komentarza bez odpowiedzi. Jutro powiem kim jest pisarz. Obiecuję.
      Prawda, że rok czy dwa brzmi nieźle… chociaż ciągle żywię nadzieję, że to wydawnictwo, w którym przeszłam wstępną selekcję z Rubinową uzna mnie za pisarkę wybitną;D
      Tak czy inaczej Seryjny może poczekać, ja go prędzej czy później doszlifuję.

      A co do grafomanii, tak zdecydowanie byłaś pierwsza, mój Ty dobry aniele! Bo spójrzmy prawdzie w oczy, to dzięki Tobie te zdania stały się okragłe. Dziękuję!
      Dobrej nocy!

  2. Kasiu,

    gratuluję opinii 🙂

    Tylko jedno mi chodzi po głowie: JA TEŻ CHCĘ ZNAĆ TEN TRICK!!! (Napiszesz mi na privie? I kim ON jest?) 😉

    Pozdrawiam!

    1. Kasiu,

      Dziękuję. Jarek twierdzi, że w tym tekście nie oddałam tego co się wydażyło rano. A mianowicie jak dorwałam moja rodzinkę i pięć razy przeczytałam im ten komentarz i nie pozwoliłam odejść do póki nie skończyłam;D

      A co do pisarza… nie mogę jeszcze nic powiedzieć. Napiszę wieczokiem na blogu. Chciałabym teraz, ale tak mi łeb peka (grypa), że nie dam rady nic napisać, zaraz się nałykam aspiryny i się zabieram do pisania. A tak trick, przepraszam już to dopisałam, wyobraź sobie, że twój dom stoi na starym cmentarzysku… i już masz ciekawe miejsce;D

      buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *