Opowiadanie „nie z tego świata”.

11-08-04-323

Wygrzebałam to opowiadanie z czeliści szuflady, pewnie bym o nim zapomniała, gdybym nie potrzebowała „przeciwwagi” do stanu zawieszenia w jakim tkwię czekając na odpowiedzi wydawców.

A przecież są światy, w których zaledwie sekunda zwłoki kosztuje miliardowe straty. Sekundy, za które wybitne jednostki płacą karierą i popadnięciem w niełaskę. Sekundy, w których ważą się losy świata.

Jedni porzucają godność, inni rzucają się z okien, podczas gdy najodważniejsi narzucają sobie dyscyplinę i zaczynają wszystko od nowa.

Świat pędzi do przodu, tymczasem ja sobie czekam…

na odpowiedzi wydawców…

od końca listopada;D

Zysk lub na zbity pysk

Zapraszam do lektury! 😀

Do napisania.

Kasia

4 myśli nt. „Opowiadanie „nie z tego świata”.”

  1. Kłaniam się szanownej Pani z szacunkiem. 🙂
    Już dawno nie czytałem tak smakowitej małej formy. Lekkie, szybkie, sensualne…
    Chcę więcej!

    A zwycięstw w konkursie, Kasiu, gratuluję szczerze!
    Okazuje się, że niepotrzebnie się tak wymądrzałem swego czasu. Dobry konkurs – jak mówi stare przysłowie – nie jest zły.

    Życzę takich więcej (to znaczy wygranych, a nie samych konkursów).
    A w wiadomej sprawie ściskam kciuki nieustannie!

    Maciek

  2. Macieju,

    Dziękuję za pochwały!!! Strasznie wiele to dla mnie znaczy. Trochę się zablokowałam na fabule powieści,a po tak miłych słowach znów wstąpiła we mnie moc:D

    Ja tak nie do końca wygrałam, w sensie formalnym, bo dostałam jeden z dziesięciu Superlaurów, ale moralnie to się czuję absolutnym zwycięzcą. Zwłaszcza, że zabawa była przednia, jak wspominałam to była iście oskarowa noc:D Momencik,bo my piszemy pod „Zysk lub na zbity pysk” to opowiadanie z mojego poprzedniego życia *kiedyś byłam tą dziewczyna na skale i za monitorem;D) Superlaura wzięłam za „Naszą czterdziestą wigilię”.

    Co do konkursów przyznaję Ci rację, ale ten był wyjątkowy, sporo się nauczyłam i mam nadzieję wyciągnąć z tej nauki wnioski.

    Chyba mam pomysł na kolejne opowiadanie, ale coś z pisaniem gorzej, powinnam przestać kombinować tylko wczuć się w magię białej strony ! O, i to jest plan na dzisiaj!:D

    Pozdrawiam serdecznie.
    Kasia

  3. Tak, tak, Kasiu, wiem, że piszemy pod „Zyskiem…”. Ale to opowiadanie tak mi się podoba, że wpisałem się tu właśnie, a nie pod Twoimi sukcesami wyżej.
    Po prostu uwielbiam takie sprawne pociągnięcia fabuły, w dodatku okraszone humorem, niuansami i smaczkami, no i małą dawką pikanterii…
    Lubię!
    Kiedy kończyłem czytać przed oczami stanął mi pewien zupełnie nieadekwatny do treści opowiadania, ale z mojego punktu widzenia idealnie pasujący obraz.
    Pewnie sam Podkowiński bardzo byłby zdziwiony tym porównaniem, ale cóż ja mogę za to, że galopująca akcja i prawie nagi biust tak bardzo kojarzą mi się z jego „Szałem uniesień”. 🙂
    Wiem, wiem, pewnie bardziej pasowałaby tu kompilacja „Burzy śnieżna na morzu” Turnera (czyżbym zasugerował, się Puszkinem?) z jednym z aktów Renaty Brzozowskiej, ale mniejsza z tym.

    Czytało się pięknie!
    Pozdrawiam

  4. Macieju,

    Przepiękne porównania! To wielki dla mnie komplement. Dziękuję!!!!

    Mój kochany Puszkin daje mi natchnienie. I tak właśnie sobie czytam jego wiersze i wizualizuję pewną postać… Otóż zgłębiam materiały o eutanazji. Myślałam o opowiadaniu, ale zbiera się tego na powieść i obmyślam pewną postać. Z pozoru kruchą, ale
    to ma być kobieta siłaczka… O, lecę, mam jeszcze jedną koncepcję, muszę pogrzebać w dokumentacji (od tego mam zeszyty:D) fajny dokument gdzieś widziałam, lecę go wyszperać!
    Pozdrawiam.
    Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *