Obiecanki cacanki…

Niektórzy nie powinni nic deklarować, bo to im przynosi pecha! A ja zdecydowanie do tych pechowców należę. Na naniesienie ostatnich poprawek dałam sobie dwa tygodnie, tymczasem trzy dni już minęły, a ja nie zrobiłam prawie nic.

Tym razem moje dziecko jest chore i snuje się za mną przez cały dzień, oczekując ciagłej interakcji. W efekcie na zmianę gramy w „Uno” albo „Labirynt”. Wciąga jak cholera.

Tyle że w takich warunkach po prostu nie da się pracować, powtarzam sobie, a na potwierdzenie przez moją głowę przewija się masa dowodów na to, że niestety mam rację. O choćby taki Steven King w „Dallas 63” postawił śmiałą tezę, że przeszłość bywa nieustępliwa, a ja włócząc się z kąta w kąt, szukam usprawiedliwienia dla mojego nieróbstwa, zatanawiając się czy tak samo jak z przeszłością nie jest z przyszłością, może ona też bywa nieustępliwa?

A może to znak, że nie należy się śpieszyć tylko jeszcze sto razy przejrzeć tę książkę za nim ją pokarzę?

I tak zamiast szlifować kombinuję.

Ciekawa jestem jak Ty tłumaczysz sobie te chwile słabości? I czy warto się tym trapić, czy może na chwilkę odpuścić, zresetować się i dopiero z nową energią przystąpić do pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *