Haruki, mój nowy przyjaciel

Od kiedy poznałam Haruki Murakami, rozkochałam się w jego poczuciu humoru i przywiązaniu do detalu. Znam dzielnice, po których porusza się metrem. Zwiedziłam Tokio ubiegłego roku latem i poczułam się tam  jak w domu.  Pokochałam dobroć Japończyków  i ich troskę o moje dobre samopoczucie. Mają na tym punkcie prawdziwą obsesję 😉

Od czasu mojego „romansu” z Harukim, z uporem stachanowca polecam jego książki znajomym.

Dawno też nie pisałam. Wena niby dobijała się do mnie, ale nie przepchała się przez lufcik. Dzisiaj wpadła do mnie kuchennymi drzwiami.  Miało być krótko, wyszło dłużej, ale i tak jestem zadowolona, że udało mi się popłynąć. Historia zdarzyła się naprawdę. Niewiele musiałam tu zmyślać, tym łatwiej opisywało mi się rzeczywistość.

Udanej lektury: Rozstania i powroty

Do napisania

Kasia

 

8 myśli nt. „Haruki, mój nowy przyjaciel”

  1. Kasiu, LITERÓWKĘ ZROBIŁAŚ! 🙂
    A wiesz, że ja nie przeczytałam dotąd ani jednego Murakamiego?
    Aż mi wstyd, ale mam nadzieję, że jeszcze za tego życia zdążę. 😉

      1. Haniu,

        Oj, chciałabym, żeby syn zadbał o mój spokój wewnętrzny, ale jakoś mu nie wychodzi. Intelekt na poziomie rocznego dziecka, empatią nadrabia, a jako termofor sprawdza się pierwszorzędnie. Przygarnęłam, a teraz bujam się na huśtawce odpowiedzialności. 😉 Co by nie gadać człowiek i kot szybko się przywiązuje 🙂

  2. Haniu,

    A propos Haruki, przeczyta Ci go przesympatyczny lektor, proponuję zamiast radyjka przy gotowaniu. Wystarczy znieść komputer do kuchni 🙂 Tu jest link do pierwszej części „Końca świata” : https://www.youtube.com/watch?v=3gcY7kSUiuc
    Tu do części drugiej: https://www.youtube.com/watch?v=pYqdbxGOR2g
    To na początek 😉 Na Youtube znajdziesz Harukiego „Kawkę nad morzem”, potem, o ile się wciągniesz, zaczniesz czatować na resztę w księgarniach lub bibliotece. Mnie wciągnęło, teraz poluję na resztę Murakamiego . Jestem gotowa nauczyć się japońskiego, jeżeli nie znajdę go w żadnym ze zrozumiałych języków 🙂

    1. Ja już od dawna mam komputer, tzn. laptop W KUCHNI. Jedną ręką mieszam w garach, a drugą piszę, więc mogę do tego mieszania dołożyć też ucho do słuchania (Murakamiego). 🙂 Dziękuję! <3
      Kasiu, a co z tym "Murkamari"? Ja się niepotrzebnie czepiam, bo tak miało być, czy jednak literówka?

      1. Haniu,
        Pięć razy przeczytałam i nie zauważyłam literówki. Dzięki za uwypuklenie! 🙂 Ja mam chyba wciąż za dużo wszystkiego na raz 😉 Koniecznie przeczytaj Murakamiego, a tak odsłuchowo to nawet przyjemniej. Na YouTube możesz sobie nawet przyśpieszyć odsłuch, włazisz na gwiazdę w prawym dolnym rogu ekranu i wybierasz prędkość, u mnie to leci dwa razy szybciej, bo lubię się nachapać wszystkiego, a życie jest tylko jedno 😉 Teraz „wspinam się” na Mont Everest z sherpami. Studiuję temat w trzykrotnym przyspieszeniu czuję, że to fajny temat na opowieść. Jeszcze raz dziękuję, Haniu, za upominajkę <3 Kurczę, pogoda okropna. Pada deszcz i wieje skandalicznie silny wiatr. To noc latających kotów 😉

    1. Ojej, przykro mi Haniu. Ja spałam jak umarlak. Za to rano okazało się, że wietrzysko poprzesuwało mi miski, do których zbieram deszczówkę. Miski były napełnione wodą, w każdej co najmniej dziesięć centymetrów wody. Niezłą siłą dysponowało to wietrzysko. P.S. Tą wodą podlewam rośliny domowe i poję kota, zwierz odmawia picia kranówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *