Niewinna

 

 

Przed lodówką na stacji benzynowej gromadzą się kobiety różnych kształtów i rozmiarów. Ubrane swobodnie w ostatniej chwili wyrwane z domowych pieleszy, tamta ma na t-shircie ślady ziemi, może sadziła kwiaty w balkonowych doniczkach?, inna w króciutkim topie podkreślającym umięśniony płaski brzuch wraca z joggingu, grubaska z rozwichrzonymi blond lokami wkłada pod pachę trzecią kanapkę, trzymając w dłoni butelkę coca coli.

Co jakiś czas odrywają wzrok od skromnych zasobów lodówki i podglądają wspólniczki oczywistego zaniedbania obowiązków domowych.


Inspirują się pomysłami: ciasto na pizzę, mozzarella, przecier pomidorowy, skąd ona wytrzasnęła ten szczypiorek?, brunetka z mokrymi włosami o zapachu jojoby, rozgląda się nerwowo, po czym uśmiecha się do mnie trochę wstydliwie: tak… nie ugotowałam, wypadł mi z głowy ten jeden posiłek, powinnam się lepiej zorganizować, bo w niedziele sklepy w Szwajcarii są nieczynne i tak było zawsze; a trochę z poczuciem ulgi, bo nie jest sama.


Odwzajemniam uśmiech, choć  nie wiem dlaczego, nie czuję się winna, a jednak podświadomie solidaryzuję się z tej zbiorowej skrusze.


Łapię ostatni worek kolorowych liści sałaty, kawał grujera i pędzę do kasy, zanim towarzyszki w niedoli nie uprzedzą moich zamiarów i nie skażą mnie na stanie w ogonku.


Teraz wyrzucam sobie, że nie zebrałam się na odwagę i nie krzyknęłam: „dość kobieto, przestań  czuć  się winna!”. Nie zrobiłaś niczego złego, wyluzuj, masz prawo czasem o czymś zapomnieć.

Do napisania

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *