Niech szlag trafi rozsądek, bo on zabija wenę.

To było najgorszych sześć dni w moim życiu początkującego pisarza. Za dużo teorii, za mało w tym wszystkim było mnie.
Jak już wspominałam, moją drugą powieść -„Seryjnego fotografa” pisałam szybko, aby nie stracić wątku. Wreszcie nastąpił taki dzień, że utknęłam na dobre. Kompletnie straciłam wolę walki.

Niby miałam wszystko: schemat, wiedziałam do czego zmierzam i czego mi brakuje. Jednak przy pisaniu zabrakło entuzjazmu. Zmuszałam się, żeby usiąść przed komputerem. Gdy wreszcie się przemogłam, co pół godziny przerywałam pracę, żeby wyżłopać kolejną dawkę kofeiny na zmianę z teiną, ale i tak z trudem wypacałam z siebie tysiąc słów dziennie.

Dzień i noc zastanawiałam się jak odnaleźć w sobie ten entuzjazm, który opadał mnie przy pisaniu „Rubinowej twierdzy” i gdzie podziała się ta nirwana z początkowego etapu tworzenia seryjnego? Dlaczego przyjemność z pisania nagle się skończyła, a moje życie zmieniło się w katorgę?

Ten okres, na szczęście, minął. Dzisiaj około piętnastej coś drgnęło i zrozumiałam na czym polegał mój problem.
Za bardzo skoncentrowałam się na wartkiej akcji na szczegółach dotyczących konstrukcji scen i wszystkich tych trikach, które miałyby, w teorii, nie odstraszyć czytelnika od lektury. Teoria teorią, ale jak realizując punkt po punkcie z rozlicznych poradników dla pisarzy, znaleźć przyjemność z pisania? Nie wiedziałam.

Wreszcie przyszedł przebłysk. Już wiem co się stało. Za bardzo skupiłam się na prawdach objawionych.
Zabrakło w seryjnym tych wszystkich emocji, które być może odrobinę spowolnią akcję (i tak wyszedł mi tekst na miarę komiksu) ale ukarzą więcej odczuć bohaterów. Teraz Adam Boreman (główny bohater seeyjnego) ma nowe życie i masę spraw z którymi musi się uporać. Jego egzystencja nabrała barw, a mi jest lepiej i znów czuje wenę i wiem, że te emocje nakręcą fabułę bardziej niż suche fakty.
Do napisania,

Kasia Sikora

8 myśli nt. „Niech szlag trafi rozsądek, bo on zabija wenę.”

    1. Doroto,
      „Rubinowa twierdza”, moja pierwsza powieść jeszcze nie została wydana. To znaczy, została, ale próbnie w trzydziestu egzemplarzach, które wysłałam chętnym do recenzji. W grudniu w oparciu o te właśnie recenzje zamierzam ją jeszcze podrasować. Dopiero wtedy pomyślę o wydaniu jej.
      Zwłoka jest stąd, że nie byłam pewna swoich sił. Raczkuję w tej branży, nie wiedziałam, jak czytelnicy odbiorą moją prozę.
      Postanowiłam to sprawdzić. Nie ma to jak proste rozwiązania;D
      Teraz już wiem, że jestem na właściwej drodze.
      Chcę jednak poczekać z poprawkami do grudnia. Mam wrażenie, że każdego dnia, z nowym tysiącem słów, nabieram doświadczenia. Dlatego czas, w tym przypadku, jest po mojej stronie. Marcin Ciszewski powiedział mi, że „Na debiutantów nikt nie czeka”, on wie o czym mówi, nie mam powodu mu nie wierzyć, dlatego postanowiłam się nie śpieszyć.
      pozdrawiam
      Kasia

  1. Kasiu, jak bliskie są te wszystkie bolączki!Tylko zacięcia, by je przezwyciężać, dużo częście brak. Już Tobie mówiłam, że jesteś moim niedoścignionym wzorem w tej kwestii.
    Pozdrawiam!

    1. Asiu,

      Dziękuję. Lejesz miód na mój skołatany od przemyśleń mózg. Powiem szczerze, że Twój komentarz dodał mi pewności siebie.
      Jutro coś spłodzę, mam przynajmniej taką nadzieję. Dzisiaj zrobiłam sobie wolne od komputera. Za to wciągnęłam całego Wolskiego „Skecz zwany morderstwem”. Moja przygoda z pisaniem zaowocowała sztuką mega-szybkiego czytania. To niesamowite, że zajmując się niedzielnymi posiłkami i rodzinką udało mi się zrelaksować przy lekturze całej książki:D
      Teraz zastanawiam się nad moim budżetem. Policzyłam, że wciągam ponad sto książek rocznie…
      Kurczę, jeszcze to!
      Dobrej nocy
      Kasia

  2. Kasiu,

    wyobraź sobie, że ja od 3 tygodni nie napisałam ani jednego zdania swojej książki, której mam już 300 stron. Mózg mi się zlasował. Próbowałam, urządzałam sobie otoczenie, dedykowałam soboty i nic. Przerzucałam się na fejsa. Nawet zaczęłam gotować! To już kompletna porażka 🙂

    Przeczytałam trzy ostatnie rozdziały i prawie na nie zwymiotowałam. Były tak słabe, jakby ktoś inny je pisał. Może to właśnie w tym problem, że blokujemy się w momencie, gdy to, co piszemy, piszemy na siłę i nie do końca trzymamy swój dobry poziom.

    Postanowiłam ostatni rozdział po prostu wyrzucić, bo mnie wnerwił. Poprzednie poprawię, ale później. Wciąż jednak nie mogę się zmusić do wejścia w ten tryb. W zamian napisałam opowiadanie. Wyślę je na jakiś konkurs, jak skończę. Potrzebowałam takiego odświeżenia, żeby się upewnić, że się pisarsko nie wypaliłam. Mam nadzieję, że to zda egzamin.

    A jak u Ciebie?

    Pozdrawiam ciepło!

    1. Kasiu,

      Cudnie, że się odzywasz!
      300 stron to już robi się z tego niezła cegiełka! Uwielbiam długie powieści. Człowiek się wciąga na dłużej. W moim slangu to się nazywa świetny zwrot na kapitale! Ostatnio wyszło mi, że wciągam ok stu książek rocznie…

      Oj, jak ja znam to uczucie mdłości. Ostatnio tak bardzo się zagłębiłam w przeróbkach, że już w ogóle nie pamiętam co tam pozmieniałam. Nic! Czarna dziura. Dobrze, że mam żółte karteczki samoprzylepne.Weszłam w największy, dostępny na rynku, rozmiar. Notuję sobie na nich co konkretnie zawierają sceny i sequele, numeruję i wkładam do puszki po śliwce nałęczowskiej. Swoją drogą zeżarłam już wszystkie zapasy śliwek, a od michałków mi rośnie…

      Wiesz, myślę sobie, że czasem chyba jednak wrzucić na luz, słusznie robisz. Ja dochodzę do wniosku, że zmuszając się do systematycznej roboty, pozbywam się wprawdzie wyrzutów sumienia, ale za bardzo się spalam. To chyba to, mamy podobny poziom energii. Z jednej strony chciałoby się już skończyć powieść i zabrać za następną, z drugiej lenistwo chyba czasem popłaca. Ja dzisiaj postawiłam na to drugie. Jutro postaram się nadrobić. Postanowiłam jednak, że nic na siłę. Jak po pół godzinie nie zaskoczy, wskoczę w dresy i pójdę pobiegać do zmęczenia materiału.

      Miłego wieczoru.

      Kasia

      PS. Ja mam na razie 217 stron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *