Nie zwariowałam, jest gorzej…

2012-01-01 06.38.00

Kilkanaście dni temu znów rozmawiałam z dobrym duszkiem, który zaoferował się sczytać „Seryjnego fotografa” i podrzucić mi pomysł jak go ulepszyć.

Dlatego właśnie chwilowo przestałam udostępniać Seryjnego fotografa. Jak poprawię, to puszczę.

Kilka godzin po rozmowie z betareaderem-ochotnikiem, pojawiła się kolejna dobra duszyczka i podesłała mi listę wydawnictw, do których powinnam posłać powieść. To był dzień dobrych duszków:)

Dziękuję, kochani.

Zamiast słać powieść do kolejnych wydawnictw. Postanowiłam to przemyśleć. Wróciłam do maili od wydawców, którzy odrzucili powieść. Chciałam sobie przypomnieć powody, dla których Seryjny im się nie spodobał.

Kolejno przeglądam maile z mniej lub bardziej lakonicznymi informacjami. Aż tu nagle trafiam na mail od wydawnictwa, które specjalizuje się w kryminałach.

„Dobrze, że pozbyła się pani […] cieszę się, że nie jest pani przywiązana do tekstu. […]. Proszę jeszcze raz przeczytać tekst na spokojnie i podesłać redakcji.”

To ostatnie zdanie wbiło mnie w siedzisko. Dlaczego dopiero teraz, po ośmiu miesiącach, od otrzymania maila, doszło do mnie to ostatnie zdanie?

Sądziłam, że wydawnictwo mnie olało, a ono każe przeczytać, poprawić i słać.

Bo może wyda?!

Znów zadudniło pod żebrami, a gdy wybrzmiało, zabrałam się do pracy. Tak minęły ostatnie dwa tygodnie. Jeszcze tylko tydzień i będę gotowa słać.

Jak ja czytałam tamten mail? W jakiej rozpaczy musiałam być, żeby nie wiedzieć, co tam jest napisane? Nie pamiętam. Wolę, zapomnieć.

Najgorsze, że wyszłam na głupa! Do czego przyznaję się dopiero teraz, po dwóch tygodniach od wykrycia nieporozumienia.

Nie zwariowałam, ale przestałam wierzyć w to co widzę. To źle.

Do napisania.

2 myśli nt. „Nie zwariowałam, jest gorzej…”

  1. Kasiu, nie zwariowałaś i nie wyszłaś na głupa. Po prostu za szybko pędzisz. Ten prysznic Cię otrzeźwił i teraz – ale powoli i z godnością! – sczytaj, popraw i wyślij. Może jeszcze Cię nie zapomnieli, a jeśli nawet się nie uda, to gdzie indziej otworzą się dla Ciebie nowe drzwi. Bo widzę, że jesteś zdeterminowana i to w końcu musi przynieść efekty.
    Ściskam Cię! 🙂

    1. Haniu,

      To już ostatnie poprawki, no chyba że ktoś to wyda i wtedy już zdam się na rady redaktora. Faktycznie tym razem udało mi się nabrać do powieści dystansu, więc robota idzie sprawnie.
      Wiem, mówiłam to już nie raz, ale dzisiaj odbyłam odświeżającą rozmowę z koleżanką, która zasugerowała, żeby grzać do przodu, zamiast grzebać się w starociach.
      Ta rada do mnie wreszcie dotarła. Sczytuję teraz, dla odmiany, pierwszą scenę trzeciej powieści. To ta świeżynka, którą piszę od końca czerwca. Postaram się poprawić i szybko zamieścić na blogu, ciekawa opinii czytelników.

      Pozdrawiam gorąco:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *