Napisałam plagiat!

Podczas lektury „Trzeciego klucza” Jo Nesbo na przemian pociłam się i robiło mi się zimno. Książka wpadła mi w ręce tydzień temu. Ale zaczęłam ją czytać w sobotę. Nigdy wcześniej się z nią nie natknęłam i z pewnością nie widziałam adaptacji filmowej. Zresztą dobry wujek google podpowiada mi, że ta powieść Nesbo jeszcze nie zaistniała na Wielkim Ekranie.

No więc siedzę i czytam. Ofiara nie ma rodziny, nie ma w domu osobistych pamiątek, ani zdjęć, tu się zgadza! Wypisz, wymaluj mój seryjny!

Lecę dalej, okazuje się, że ofiara posługuje się tak zwanym kluczem generalnym, to taki system zamków, jednym kluczem można otworzyć zarówno wszystkie pomieszczenia wspólne w bloku mieszkaniowym, jak i drzwi do własnego mieszkania.

Ręce zaczynają mi drżeć, serce tłucze się jak oszalałe.

– Oddychaj – powtarzam sobie na głos

– Oddycha…

Mąż patrzy na mnie z dziwną miną. Wyczekuje, chciałabym mu powiedzieć, ale gardło ściska mi się z żalu. Wreszcie wybucham:

– Napisałam plagiat!

– Napisz o tym na blogu – wykrzykuje.

A ja czuję, że jak zaraz się nie położę to się osunę i walnę głową o drewnianą poręcz fotela. Piętnaście kaw i pół nocy później doczytałam do końca.

Tylko te dwa drobiazgi pokrywały się w powieści Jo Nesbo i moim „Seryjnym fotografie”.

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się coś takiego? Jakby ktoś wszedł w Twoją głowę i wpadł na Twój własny pomysł? Pisz, proszę, w komentarzach.

Do napisania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *