Nadaje się na pierwszą scenę powieści?

2015-01-16 19.14.23

Prośba o pomoc.

Piszę kolejną powieść. Mam już siedemdziesiąt z kawałkiem stron, ale wciąż zastanawia mnie pierwsza scena. Bo to być albo nie być powieści. Jeżeli znużę czytelnika, nie będzie czytał dalej.

To dopiero rękopis, więc scena może zniknąć, Joanna schudnąć, albo zamienić się rolami z Anką. Wtedy bohaterka będzie budzić prawdziwy podziw litując się nad grubaską;)
Dlatego proszę o pomoc, czy chciałbyś czytać dalej? A może masz jeszcze jakieś sugestie?
Do napisania.
Kasia

5 myśli nt. „Nadaje się na pierwszą scenę powieści?”

  1. Przeczytałam i stwierdzam, że czyta się tekst bardzo dobrze. Dodałabym może nieco więcej dramatyzmu, poprzez użycie mocniejszych słów w opisywaniu samej siebie w przypadku Asi. Młode dziewczyny borykające się z nadwagą, widzą siebie jako potwory i nie szczędzą sobie samym obraźliwych epitetów. :/

    Plus za irytującego bohatera – Anka. Cóż za fałszywe dziewuszysko. 😛 Oczywiście, jest to pozytyw, bo dobrze nakreśleni bohaterowie MUSZĄ wzbudzać emocje – jakiekolwiek, nawet negatywne. Byleby nie byli mdli i nijacy.

    Pisz dalej, Kasiu. 🙂 Czekam na końcowy efekt. 🙂

    1. Ewa,

      Dziękuję, wiedziałam, że na Ciebie mogę liczyć!!!!
      Absolutna racja co do postrzegania siebie przez Asię. Zaraz to dopracuję w moim tekście, ten na razie tak zostawię, żeby nie wyszło, że Twoje uwagi są bezzasadne. Super pomysł!:) Dziękuje za przypomnienie… kurczę aż odżyły wspomnienia. Jak ja nienawidziłam swoich nóg i paskudnej cery! Szorowałam uda gąbką przypominającą szczotkę ryżową, liczyłam na to, że wtedy jakimś cudem pozbędę się tłuszczu!!! Mam, zaskoczyło. Zaraz wyjdzie na jaw dlaczego Asia ma tę siateczkę naczyń krwionośnych na udach;) hihihi I jej obraz w jej własnej głowie też się zmieni;) Dzę-ku-ję! 🙂 To piszę!:)
      Pozdrawiam serdecznie.
      Kasia

    2. Ewo,

      Lecę po bandzie, wychodzi mniej więcej tak: 😉 „Dochodziła jedenasta rano, kiedy licealistki stłoczone w niedogrzanej szatni, przebierały się na lekcję wuefu. Przez umieszczone pod sufitem okna do pomieszczenia wlewały się promyki porannego słońca wyjątkowo ciepłe jak na listopad. Joanna chciałaby stamtąd uciec, wymówić się bólem brzucha, co w slangu oznaczało miesiączkę, byleby tylko nie pokazywać swojego tłustego cielska wciśniętego w przepisowe szorty i podkoszulkę na ramiączkach. Znów poczuła ssanie w żołądku, żeby zohydzić myśl o jedzeniu, spojrzała na swoje grube uda, które od szorowania szorstką gąbką, co jak sądziła pomoże pozbyć się choć części tłuszczu, pokryły się pajęczyną naczynek krwionośnych. W dodatku w miejscu, w którym kończyły się szorty pojawiły się wałki tłuszczu o strukturze budyniu zaciągniętego syropem z malin.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *