Muzo, wróć!

Święta, święta i po świętach, a chata wciąż pełna i nawet zamykanie się w sypialni nie pomaga. Nie da rady odciąć się od świata zewnętrznego i zamknąć w wewnętrznym, kiedy za drzwiami słychać chrzęst rozgniatanych orzechów, a zapach obieranych mandarynek drażni nos, pociecha ma ferie i wciąż „potrzebuje pomocy”… A za pół godziny trzeba podać podwieczorek.

Moja desperacja sięga zenitu, jeszcze chwila, a zacznę wrzeszczeć lub walić głową w ścianę, bo co mi pozostało… łup, łup, łup!

Nie pomogło. Poddałam się. Chodzę rozdrażniona i szukam pretekstu do kłótni. A jeszcze tak niedawno, kiedy to było, tydzień temu? Cytowałam Nietzschego „Początkujący twórca szuka koncentracji, a z czasem to ona szuka jego…” czy jakoś tak?! Pomocy, jak to leciało?

Jak Ty radzisz sobie z koncentracją? Pisz, skorzystam z każdej rady!

2 myśli nt. „Muzo, wróć!”

  1. Droga Katarzyno,

    Myślę, że przesadziłaś z tym krzykiem rozpaczy i prośbami o radę na koncentrację.

    Ktoś, kto pomimo „potrzebującego pomocy” dziecka, podwieczorków, teściów na głowie, wyrabiania duplikatów kluczy i miliona innych codziennych dupereli znalazł w sobie tyle siły, żeby napisać trzystustronicową książkę jest dla mnie absolutnym Mistrzem Koncentracji!

    Przestań więc się oszukiwać, nikt nie przyjdzie Ci z pomocą, bo któż może prześcignąć Mistrza?

    Pozdrawiam,
    Skryty Wielbiciel Talentu.

    PS. Notka do samego siebie: Poświęcać więcej czasu i uwagi żonie – zasługuje na to!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *