Może powinnam napisać o giełdzie? Bo na tym się znam.

 

2014-09-28 16.03.10

Koleżanka, to o Tobie Jolu,  zasugerowała mi, że powinnam napisać powieść na podstawie mojego korporacyjnie-hardkorowego opawiadania Zysk lub na zbity pysk

Jest zachwycona opowiadankiem.

Może o tym właśnie powinnam pisać o korporacyjnych-hardkorach?, zastanawiam  się .

I dopiero przed chwilą przypomniałam sobie, że ja już mam powieść może nie korporacyjnie-hardkorową, ale zdecydowanie o tym, na czym się znam!

To o giełdzie, tyle że winnej, a nie papierów wartościowych. I o produkcji win w Chateau Le Tieck, które „zbudowałam” dwie przecznice od mojego domu.

Problem w tym, że to moja pierwsza powieść i na niej uczyłam się pisać. Musiałabym ją dokumentnie przepisać, żeby się nadawała.

Przepisywać „Rubinową twierdzę”, czy grzać z trzecią powieścią?

Co mi radzisz?

Do napisania.

Kasia

2 myśli nt. „Może powinnam napisać o giełdzie? Bo na tym się znam.”

  1. Radzę Ci to samo, co już radziłam na fb.
    Wyzdrowiej szybko z tej żołądkowej i działaj! Przepisuj Rubinową. Nawet ją wzbogać o dodatkowe smaczki z giełdy.

    Do dzieła! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *