Mój pierwszy wiersz w piątkowym nastroju.

2014-08-15 14.07.03

Miało być o przemiłych zwierzątkach. A wyszło, jak wyszło.

Sam oceń, proszę;)

Bydlak, osioł, prosie.

Obiadu nie będzie, mam to wszystko w nosie.
Choć raz do restauracji byś zaprosił.
Patrzy na minie mętnie, całkiem niekumaty.
W samych gaciach stoi, nogi krzywe jak gnaty.

Piwny mięsień na brzuchu od codziennego chlania.
Widok kiepski, ale mój, chuć mnie dopada nie do opanowania.
Zdejmuję majteczki, sukienkę i stanik
i frunę do niego przez żółty dywanik.

Powalam na kanapę, oddech piwny zniosę.
Byleby szybciutko nadziać się na kosę.
Upomina: nie krzycz i zatyka buzię.
Staram się nie wrzeszczeć, dzieciaki obudzę.

Potem kaszanki odsmażę i piwa przyniosę.
Eh, żyć nie umierać.
Bydlak, osioł, prosie.

Może jak na kolejny utwór poświęce więcej niż dziesięć minut, wyjdzie zgrabniej 😉

Do napisania.
Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *