Mierz siły na zamiary

To moje dzisiejsze motto.

Ograniczyłam więc limit napisanych stron z dwudziestu do dziesięciu dziennie. Bilans dzisiejszego dnia wynosi dziesięć. Z czego osiem to ciąg dalszy seryjnego fotografa, a dwie to fragment opowiadania na konkurs (jakikolwiek konkurs o tematyce dowolnej, bo naszła mnie myśl, że mogłabym napisać o burzliwym początku idei napisania tej książki. To długa historia, ale prolog napisał się sam na ławce w nowojorskim Central Parku, tam toczy się akcja książki).

Jak widać realny cel motywuje bardziej, niż ten nie do przeskoczenia.

Nigdy nie mów nigdy, ale na przyszłość obiecuję sobie tylko wydłużać ten limit, już go nie skrócę.

Ciekawa jestem, jak jest u Ciebie z realizacją postanowień, pisz proszę w komentarzach.

Pozdrawiam

PS. Wciągnęłam się w rozgrywki Euro 2012. Myślę, że ten czas kiedy siadam, a właściwie głównie wstaję, krzyczę i dopinguję zawodników, to genialna odskocznia. Na ten czas zapominam o pisaniu, co o dziwo temu pisaniu służy. Zapowiadają się blisko trzy cudowne tygodnie pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *