„Malarz obłędu” Przemysława Wilczyńskiego

unnamed

Tej nocy nie usnę!

Nigdy nie pisałam recenzji powieści. Nie znam się na tym. Postanowiłam zrobić wyjątek i  ta będzie pierwsza, troszkę boję się ją zamieszczać, bo poznałam wyobraźnię autora i spodziewam się zemsty doskonałej o ile mój tekst nie przypadnie Wilczyńskiemu do gustu. Sporo ryzykuję szufladkując ten utwór w kategorii horror, z tym zawsze jest problem, ale moim zdaniem  jest to Horror, duże „H” było zamierzone.

Zakatarzana, zaanginiona dorwałam się dzisiaj do lektury i przeczytałam powieść jednym tchem.

Wciągnęło! Mnie, fankę Stephena Kinga, znów ktoś wystraszył i to w takim stylu, że nawet po herbatę szłam do kuchni nie odrywając się od lektury.

Za każdym rogiem czaił się strach haczący o obłęd, którym z kolei można się zarazić, zachowania bohaterów tak dobrze umotywowane, że dałam się przeciągnąć na drugą stronę lustra.

W skali „Kingowej” umieściłabym tę powieść na półce między „Wielkim marszem”, a „Misery”.

Jak już mówiłam nie jestem recenzentką. Oceniałam trochę opowiadań konkursowych moich kolegów po piórze, a odważyłam się tego podjąć, dopiero po otrzymaniu następującej ściągi:  bohater, fabuła, emocje oraz styl i język, w skali od jednego do sześciu.

We wszystkich wymienionych kategoriach Przemysław Wilczyński za Malarza ma u mnie szóstkę. Dodatkowe punkty doliczam za oryginalne porównania.

To debiutancka powieść i mam nadzieję, że będą kolejne. O tym chciałabym porozmawiać z Przemkiem już wkrótce.

Czekałam z umieszczeniem tej recenzji-nierecenzji na odpowiedź od Przemka. Kilka chwil temu zgodził się na rozmowę:)

Polecam lekturę!

Zdrówka.

P.S. Dopisuję, bo nasunęło mi się, że to jest solidnie napisana powieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *