Latać czy nie latać?

 

To kolejny już dzień z rzędu, kiedy czytam o pasażerze linii lotniczych odprawionym z kwitkiem, bo założył na siebie kilka warstw ciuchów, zamiast płacić za nadbagaż.

Dowcipnego, a  w swoim pojęciu niesubordynowanego pasażera, najpierw pozbył się Easy Jet, a następnego dnia w jego ślady poszły British Airlines.

Dlaczego działalność przewoźników lotniczych sprowadza się do uprzykrzania życia pasażerom?

W bagażu osobistym nie można już wnieść  tubki pasty do zębów jeżeli jej pojemność przekracza 100 ml; odżałować nie mogę wiecznej odsiewki kosmetyków, bo znormalizowany plastikowy worek nie domyka się na centymetr; – Po co pani tyle kremów, na jak długo pani leci? „Na trzy dni”, myślę. Głośno: – Ja się pana o wiek nie pytam!; a co z próżniowo pakowaną kapustą kiszoną, czy słoiczkiem ogórków kiszonych od mamy; zjedli przynajmniej czy zwyczajnie wyrzucili na śmietnik?!

Buteleczka wody na lotnisku kosztuje pięciokrotność ceny supermarketowej

Przewoźnicy, niech się pasażerowie ubierają w kolejne warstwy ubrań. Idźcie za ciosem, zróbcie z tego konkurs piękności. W nagrodę wystarczyłby dezodorant w kulce, albo pamiątkowe zdjęcie z polaroidu.

Poczucia humoru!, życzę.

Do napisania

6 myśli nt. „Latać czy nie latać?”

    1. Witaj Zodiaku,

      Mów co u Ciebie?!

      Piszę opowiadania, mam aktualnie trzy rozgrzebane na tapecie i może do końca przyszłego tygodnia uda mi się je skończyć. Do marca mam czekać na odpowiedź wydawcy w sprawie powieści „Kochanek żywy i martwy”. Poprzednie moje powieści skreśliłam, uznając je ostatecznie za knoty. Postanowiłam iść do przodu, zamiast płakać nad rozlanym mlekiem. A co do bloga, zastanawiam się nad nową formułą. Znudziło mnie pisanie o pisaniu.
      Co u Ciebie, piszesz, wydałeś kolejną powieść?

      Pozdrawiam

  1. Niestety, nie wydałem. Wciąż mam pod górkę, choć… nie będę narzekał. Pewnie są tacy, którzy mają gorzej 🙂
    Będę tu zaglądał od czasu do czasu, miło jest wrócić 🙂

  2. Mam nadzieję, że dopniesz celu, ale w gruncie rzeczy najważniejsze jest, że masz cel. Gorzej mają Ci, którym celu brakuje 😉
    Miło, że wróciłeś.

    O, właśnie mnie natchnąłeś na kolejny wpis. Ostatnio „włażę” na ośmiotysięczniki, to w ramach researchu. Koleżanka, wspinaczka, przeprowadziła dla mnie ankietę dotyczącą motywacji tych wszystkich wspinających się „oszołomów”. To doskonały materiał! Zamieszczę, o ile uda mi się zdobyć zgodę ankieterki 😉

  3. Zodiaku,
    Wygooglowałam Cię! 🙂 Ja też lubię rower i góry, ale osobno. Albo rower, albo góry. Na tutejszym „płaskim” różnice wzniesień sięgają trzystu metrów i to mnie satysfakcjonuje. Za większe wzniesienia na rowerze podziękuję 🙂
    Tekst już wstawiałam.

    Miłego wieczoru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *