Kurzajka

Obiecywałam sobie, że w grudniu zabiorę się za ostateczne poprawki „Rubinowej twierdzy”. Tymczasem dojrzałam do tego dokładnie tydzień temu.

Spędziłam cały tydzień na nanoszeniu nieznacznych korekt i zaznaczaniu zbędnych opisów. Na początku nieśmiało zmieniałam tylko kolor trzcionki w tekstach przewidzialnych pod ewentualne przeróbki. Serce bolało mnie na myśl o wyrzucaniu sporych fragmentów tekstu, nad którymi tyle przecież przesiedziałam.

Tak upłynęło mi siedem bezproduktywnych dni. Aż wreszcie zaskoczyło. Cud nastąpił wczoraj o poranku.

Jeszcze raz przestudiowałam uwagi do mojego dzieła i znów zawrzało mi pod czaszką. Wiedziałam, co mam zrobić.

„Pisać jest rzeczą ludzką, redagować boską!” – znów stary S.King wraca na tapetę. Jakoś mnie to do końca nie przekonało. Bo jak pozbyć się fragmentów tak ciężko wypracowanego tekstu?!

A może… może powinnam pomyśleć o poprawkach nie jak o amputowaniu części duszy… tylko jak o usuwaniu kurzajek?! Tak, muszę się skupić na tym obrzydlistwie, wtedy będzie mi łatwiej!

Jak postanowiłam, tak też się stało. Od dwóch dni siedzę na tyłku, za spacer posłużyło mi dziś umycie zewnętrznych żaluzji okien. Słowo, nie dało się na to patrzeć, a czasem przecież muszę odwrócić wzrok od monitora;D

Chyba jednak do mojego mózgu dotarła ta odrobina tlenu z okna otwartego na czas mycia.

Siedzę i bez mrugnięcia okiem wyrzucam zbędne opisy. Poprawiam dialogi lecę od sceny do sceny z udziałem konkretnego bohatera, a potem wracam od początku i obrabiam następnego. Robota idzie mi raczej powoli (w moich kategoriach, osobnika z ADHD), bo przykładam się do niej całym sercem. Muszę wydobyć głębie postaci i pokazać, że moja bohaterka ma motyw na tyle mocny, aby czytelnik trzymał za nią kciuki. Mam nadzieję, że mi się to uda.

No nic, wracam do roboty.

Miłego wieczoru!

4 myśli nt. „Kurzajka”

  1. Z Kingiem to jest tak, że chłop radzi ciąć tekst i szanować słowa, a sam leje wodę aż miło 🙂 Choć trzeba przyznać, że jest w tym prawdziwym mistrzem. Kogo jak kogo, ale Kinga nigdy nie posądziłbym o poszanowanie słowa.
    Receptą jest zachowanie złotego środka. Czego i Tobie życzę 🙂
    Powodzenia!

    1. Zodiaku,

      A ja się właśnie zastanawiam jak wygląda dzieło Kinga przed wycięciem tych sławetnych 10%. No wiesz druga wersja = pierwsza wersja – 10%. To musi być prawdziwe monstrum!:D

      Dziękuję, mam nadzieję, że tym razem już dojrzałam do tych poprawek. Przynajmniej na tyle żeby być z nich zadowoloną przez co najmniej miesiąc, kiedy już powieść pójdzie do prawdziwych wydawców i nic nie będę mogła z nią dalej zrobić;D

      Pozdrawiam

  2. Kasiu,

    Dziękuję. Siedzę Ci ja i zmieniam i czuję jakby wstąpił we mnie nowy duch.
    Nie wiem jak u Ciebie, ale ja czasem potrzebuję przywołać te czasy kiedy miałam osiemnaście lat i wszystko wydawało się możliwe. Tym razem znów mi się udało tam wrócić. A efekty, mam nadzieję, będzie widać już wkrótce:D
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *