Ktoś właśnie czyta moja książkę.

Mówię o Redaktorce, nie wiem czy robi to w tej chwili lub w dowolnie wybranej z chwil, w których akurat ze zgrozą uświadamiam sobie, że mogłaby czytać.

Co tu dużo gadać, zżera mnie trema. Wciąż zastanawiam się czy dopięłam dzieło na ostatni guzik. Znów przeczytałam uwagi i analizuję, czy wszystkie wzięłam pod uwagę. Czy moje postaci przestały być papierowe, i czy są w stanie przeprowadzić Cię czytelniku przez całą fabułę.

Cały dzień nie mogłam przestać o tym myśleć nawet przez chwilę. Poszłabym pobiegać, żeby wyładować złą energię, ale jakby na złość cały dzień lało jak z cebra. Spędziłam więc czas, doprowadzając moje ognisko domowe do idealnego porządku. Sprzątałam jak szalona z Mankelem na uszach. Gdy umyłam już wszystko co umyć się dało, włączając w to spodnie strony blatów wszystkich mebli, przeszła kolej na wypranie kanapy i dywanu. Wieczorem padłam snem zasłużonych.

Dwa tygodnie, na ostateczny werdykt mam czekać dwa tygodnie. Nie wiem jak ja to przetrwam. Może jak przestanie padać umyję okna?, majaczyło mi się w głowie gdy zasypiałam.

Dzisiaj wstała z podwójną energią. Postanowiłam zasiąść do „Seryjnego fotografa”. Przeczytałam pośpiesznie osiem stron schematu, który od dawna już czekał w szufladzie. Jest okej, wymaga tylko niewielkich poprawek. Ułożyłam też plan. Codziennie będę pisać dwadzieścia stron. Jak to wyjdzie w praktyce, to się jeszcze okaże. Ale już wiem co będę dzisiaj robić:D A mycie okien poczeka na korektę seryjnego;D

Ciekawa jestem, jak ty radzisz sobie z tremą, pisz proszę w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *