Książka poszła do drugiej korekty.

Na drugim etapie sprawdzone zostaną ostatnie nielogiczności i ewentualne gafy. Mam nadzieję, że nic podobnego już nie wypłynie.

Jeszcze przedwczoraj, pomimo deklaracji że rasuję wyłącznie bohaterów, skleiłam trzy sceny w jedną, a wczoraj po raz setny przejrzałam całość.

Prawdę mówiąc, mogłabym poprawiać bez końca, a jednak przełamałam się, postawiłam ostatnią kropkę nad „i”, zdocowałam i wysłałam dokument Redaktorce.

Jestem coraz bliżej finału i choć to jeszcze nie koniec, powtarzam sobie, że za kilkanaście dni zrealizuję wreszcie kolejny życiowy projekt. Dla takich momentów warto było się urodzić.

Zaczynam weekend. Spokojnej niedzieli życzę i Tobie.

PS. Mój sąsiad ma w ogrodzie posążek Buddy. Budda patrzy na mnie ilekroć podnoszę głowę znad screenu i rozprostowuję wzrok patrząc na zieleń za oknem. Stał się nieodłącznym towarzyszem moich codziennych zmagań. Wciąż na niego spoglądam, nawet teraz zanim wstałam od komputera, machnęłam mu ręką na pożegnanie. Spotkamy się wkrótce. Za dwadzieścia cztery godziny zaczynamy nową historię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *