Kolejna propozycja wydawnicza

Znów ta sama śpiewka tylko na inną nutę. Wydawnictwo proponuje współpracę, ale stawia warunek. Musiałabym założyć zastaw za trzysta egzemplarzy mojego dzieła.

Jest również opcja, że mogłabym osobiście poszukać tyluż nabywców. Wydawca sugeruje, żeby rozejrzeć się we własnych profesjonalnych kręgach. To by się nawet mogło udać, tylko że na palcach ręki drwala mogłabym zliczyć, w moim środowisku, ilość osób, które operują językiem polskim.

Zaczęłam więc zastanawiać się nad innymi możliwościami popytu. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, to żeby zwrócić się do tych, o których traktuje powieść. To przecież saga rodziny Wiendszyldów! Tak, oni z pewnością kupiliby moje dzieło! Niestety, postacie są całkowicie fikcyjne… I znów czarny dół.

Nie wiem jak i komu sprzedać trzysta egzemplarzy „Rubinowej twierdzy”

Na pocieszenie, gdybym chciała poznać opinię o mojej powieści, mogłabym zamówić ją w tymże wydawnictwie. Koszt usługi wynosi 492 złote.

Rozgrzana do czerwoności, po diabła mi o tym przypominali, czekam na kolejne oferty wydawnicze.

Tymczasem piszę, nabuzowanej mnie, pracuje się wyjątkowo sprawnie.

Do napisania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *