Już nie czekam na wydanie pierwszej powieści.

To znaczy wciąż mi jej nie wydali. Z informacji otrzymanej dziwięć dni temu (serio, zapisuję to sobie w kalendarzu;D), wynika, że powieść wciąż jest u recenzenta, a wydawnictwo poinformuje mnie o swojej decyzji.

Okazuje się, że czekania można się nauczyć, cierpliwość, znaczy, można wytrenować. I jeżeli ktoś spróbuje mi wmówić, że jako matka już dawno powinnam mieć tę lekcję za sobą, głośno wrzasnę NIE!
To nie jest to samo! Z dzieckiem jest kontakt, człowiek ma ciągły update sytuacji. Dziecko się drze, albo pod siebie robi, z czasem uczy się sztuczek, bywa, że przerażających, ale człowiek przynajmniej może zareagować.

W przypadku czekania na odpowiedź wydawcy brak jakikolwiek interakcji, inicjatywa jest wyłącznie po jednej stronie. Stornie autora.

Myślę, że tych kilka miesięcy oczekiwania zahartowało mnie w boju. Nauczyłam się, jak czekać nie czekając.

Dziś z nową energią przystąpiłam do poprawiania mojej drugiej powieści. Być może to nie jest najlepszy pomysł, może powinnam ją jednak przepisać… Nie, koniec umartwiania się. Znów jestem sobą.

Poprawię! Poprawiłam pierwszą, poprawię i kolejną. Co mi tam. Szkoda, żeby się zmarnowało. A opowiadania, które pomogą mi doszlifować warsztat będę pisać w międzyczasie.

Do napisania
K.

2 myśli nt. „Już nie czekam na wydanie pierwszej powieści.”

    1. Witaj, Bartku,

      Pierwsza powieść jeszcze nie została opublikowana. Czekam na odpowiedzi.
      Wysłałam tę moją powieść w trzech transzach do: Radwanu, Prószyńskiego, Czarnej Owcy, Wab-u, Publicatu, Naszej księgarni, Zysku i Soółki, albatrosa, Fabryki słów i Ambera. Z jednym z tych wydawnictw mam kontakt, bo szybko odpisują na maile i są bardzo kontaktowi, u nich czyta ją właśnie recenzent. Przepraszam, że nie podaję nazwy tego wydawnictwa, ale boję się zapeszyć. Zaczynam być przesądną, to czekanie obciąza mi psychikę;D
      Nie wiem, co się dzieje z „Rubinową twierdzą” u innych wydawców nikt mnie nie poinformował, mimo że co jakiś czas pytam. Hm…zwracam honor, dzisiaj dowiedziałam się od jednego, co się nie stanie (zaraz o tym napiszę na blogu).
      Pozdrawiam.
      Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *