Jestem na haju.

 

2015-01-09 15.41.51

Przyjaciółka zwróciła mi wczoraj uwagę, żebym usunęła komentarz z Facebooka, bo brzmiałam w nim jakbym była na ciężkim haju.

Usunęłam, przyznając się przed samą sobą, że ja jednak jestem na haju;)

Przez cztery lata po blisko osiem godzin dzienne gimnastykowałam pióro, zanim miesiąc temu odważyłam się pokazać moją twórczość poza gronem najbliższych znajomych.

Bałam się okropnie.

Wyobrażałam sobie, że spadną na mnie ciężkie baty. Mimo to postanowiłam zaryzykować.

Tymczasem zamiast razów, zbieram coraz więcej pozytywnych komentarzy pod adresem moich opowiadań.

Raz się śmieję, a raz płaczę ze wzruszenia. Wciąż szarpią mną skrajne emocje. Czasami nie wierzę, wydaje mi się, że śnię piękny sen, z którego zaraz się obudzę.

Wiem, że to jeszcze nie koniec, muszę dalej pracować nad warsztatem. Pewnie nie jestem nawet w połowie drogi… Ale dzięki Wam chce mi się jeszcze bardziej chcieć pisać. Uwielbiam ten haj!:)

Dziękuję Wam, Kochani za przemiłe słowa pod adresem moich opowiadań.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie! <3

Do napisania.

Kasia

 

4 myśli nt. „Jestem na haju.”

  1. Słoneczko kochane, Kasiu, pisarko! 🙂
    Ja, podobnie jak Ty, też się czaiłam (nawet przed najbliższymi), a od pewnego czasu, jak wiesz, się odczajam. Wprawdzie oczy mam w trochę mniej mokrym miejscu niż Ty, ale radości – coraz więcej. 🙂
    Pisz, czytaj dobre słowa, śmiej się i płacz.
    Taki haj jest the best. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *