Jakie miejsce taka przemowa…

11291892_1048541588506526_1394307724_n

Z soboty na niedzielę rozstrzygnął się kolejny konkurs na mojej ulubionej pisarskiej grupie Jak minął Twój pisarski tydzień, czekałam na to wydarzenie z niecierpliwością. Przydałaby się jakaś nagroda, myślałam marząc o marchewce, która zmobilizowałaby mnie do dalszego pisania. Z drugiej strony, kto o zdrowych zmysłach miałby nagrodzić starego zgorzkniałego babsztyla, który przez cztery strony bredzi o zdrowej diecie?

Przez ponad miesiąc biłam się z myślami, aż nadeszła noc rozdania nagród. Publiczność przyznała mojemu opowiadaniu dziewiąte miejsce. Cieszę się, że babsztyl załapał się tak wysoko.

Gdy już popłynęły łzy wzruszenia i odebrałam gratulacje, zamieściłam „oskarową przemowę”:

„Niedawno wybraliśmy się rodzinny wypad. Pierwszego dnia zwiedziliśmy Freiburg. Następny zamierzaliśmy spędzić w Europaparku. Rano okazało się, że zapomniałam spakować spodni!

Sukienka z poprzedniego dnia była nieświeża, poza tym i tak nie nadawała się na roller coastery. Wpadłam w panikę, bluzki miałam… nawet dwie, spodni brak! I co teraz?

Przegrzebałam rzeczy dziesięcioletniej córki w nadziei, że coś się znajdzie.

Zaczęłam mierzyć porteczki. Z wysiłkiem, ale wlazłam, choć nogawki ledwo sięgały kolan. Moje zgrabne nogi przypominały parę posegmentowanych dżdżownic. Szwy boleśnie wrzynały się w skórę. Założyłam najdłuższą z bluzek aby ukryć opadające z pośladków portki i fragment fioletowego pegaza na pomarańczowej nogawce.

I tak wybrałam się na spotkanie przygody na roller coasterach w baśniowym klimacie Europaparku.

Bawiłam się doskonale. To Wasza zasługa.

Dzięki krytyce, której poddajecie moje teksty, wszystkie na raz i każdy z osobna dotarło do mnie po latach, że to nie mnie się czepiacie, lecz mojej pisaniny. Analogicznie było i tym razem – dziesiątki tysięcy turystów nie krytykowały mnie, tylko moje spodnie albo raczej ich brak.”

Jeżeli chcesz poznać tajemniczy składnik, który pomoże Ci zachować zdrowie i urodę przez kolejnych sto lat życia, przeczytaj „Mastering the art of healthy cooking”, wiem o czym mówię, ta kucharka to ja;)

Do napisania.

Katarzyna Sikora

2 myśli nt. „Jakie miejsce taka przemowa…”

  1. Bardzo zgrabna i zabawna przemowa, opowiadanie też. 🙂 Fajnie, Kasiu, że diety męża dostarczyły Ci materiału i zrobiłaś z tego historię babsztyla nawijającego o zdrowym odżywianiu się. Powiem więcej: zdrowe ożywianie należy promować, więc masz dwa w jednym: promocję i literaturę 🙂

  2. Hanna,

    Mam nadzieję, że uda mi się pociągnąć wątek dalej, bo zgadzam się, że warto. Skoro nawet świńska grypa mnie nie powaliła, choć w domu miałam lazaret, mam dowód na to, że zdrowe i pyszne jedzonko działa cuda:)
    Najadłam się właśnie smakowitego pastrami i zastanawiam się jak odtworzyć przepis:) O tym już wkrótce, na razie padam na twarz. Dzisiaj zaczęłam pisać nową powieść. Jestem wykończona, ale szczęśliwa, że wreszcie ruszyłam z miejsca:) 🙂 🙂
    Dziękuję za komentarz, Haniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *