Jak się pisze początek powieści?

Piętnaście razy napisałam pierwszą scenę. Jedna gorsza od drugiej. Przy szóstej wprawce nie kasowałam ot tak tekstu, byłam tak zdruzgotana swoją niemocą, że drukowałam cholerstwo, a następnie ostentacyjnie paliłam w kominku.
Wreszcie spłakałam się i taka zaryczana poszłam na długi spacer. Zastanawiałam się, jak do diaska pokazać tę bohaterkę w aktualnej sytuacji, w dodatku ten przeklęty  początek powieści powinien przypominać ogon pawia. Jak się pisze dobry początek?!
W przypływie weny wynotowałam sobie cechy bohaterki, które chciałam uwydatnić i znów zasiadłam przed klawiaturą. Napisałam szesnastą wersję.
Chciałam zapytać Cię, czy ta bohaterka zainteresowała Cię na tyle, że chciałbyś czytać o niej dalej.
Do napisania.
P.S. Od trzydziestej mniej więcej strony bohaterka, zdaniem mojego redaktora, jest interesująca. To słaby początek „spalał” moją powieść.

2 myśli nt. „Jak się pisze początek powieści?”

  1. Całkiem niezłe, choć w zasadzie i bez redakcji autorskiej i bez korekty. Wrzuciłaś na gorąco, nie robiąc poprawek. Ale to nic, wciąga, a to najważniejsze.
    Dostrzegam kilka błędów, w paru miejscach trzeba coś dopisać, w paru wykreślić, ale generalnie jest dobrze. Gdybym kupił Twoją książkę, po przeczytaniu pierwszego rozdziału miałbym ochotę na więcej.
    Z uwag technicznych. Za dużo „ja”, w wielu miejscach można je wyciąć. Przydałaby się jakaś wzimanka o treningu bokserskim, bo tak czytam, czytam i tu nagle bohaterka wyskakuje z tym boksem, nie kontynuując wątku. Może niech napnie bicepsy przed lustrem i pomyśli, że mięśnie wypracowane na sali mogą wystraszyć potencjalnego faceta? 🙂
    Kilka błędów logicznych, jak z tym studiowaniem w jednym ze zdań („Cieszyliśmy się swobodą jaką dawało nam akademickie życia. Studiowanie sprawiało nam radość, każde nowe zagadnienie rodziło zainteresowanie kolejnym”). Przecież jej partner nie studiował, był profesorem.
    Albo tutaj: „Przy Tomku nie musiałam się na nic silić, pociągały nas te same tematy, wrzały w nas podobne ambicje mieliśmy identyczne plany naukowe, w dodatku byliśmy tego samego wzrostu”. Niby ok, ale ten wzrost trochę kłuje w oczy w zestawieniu z ambicjami itp. Może trzeba rozwinąć ten wątek i napisać, że nie wyobrażała sobie związku z niższym facetem?
    Bardzo fajna scena ze szminką, jak ją rozmazuje, a potem wyciera papierem. Tylko kilka zdań, a jakże trafnych, jak wiele mówiących o bohaterce. W sedno! 🙂
    Nadal trzymam kciuki, po raz pierwszy mam wrażenie, że idziesz w dobrą stronę 🙂
    Pozdrawiam.

    1. Zodiaku,

      Dziękuję za sugestie zmian. Muszę się przyznać, że znów mam kotłowanine w głowie. Kilka osób, które mnie sczytały, doradziło, żebym zaczęła tę powieść od strony trzydziestej. Tam już widać bohaterkę w pełni, a ja wciąż nie wiem, o z tym fantem począć. Gdybym zaczęła od strony trzydziestej musiałabym powrzucac sporo retrospekcji. rozważam właśnie jak to ugryźć 🙂

      Spokojnego dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *