Jak po grudzie…

 

Tak mi się dzisiaj nie chce…

2014-12-22 19.20.35

Mam do przeczytania ostatnich dwadzieścia stron Seryjnego. Niby czytam, niby poprawiam, ale głównie mnie nosi. Dopadła mnie migrena typu gigant!

A to herbaty zaparzę, a to znów od tego żłopania non stop, napełnia mi się pęcherz, więc znów wstaję.

Wracam, czytam, co poprawiłam. Bo nie pamiętam, ale zaraz ponownie zapominam, bo kot ma dzisiaj dzień słodziaka i co jakiś czas wskakuje mi na kolana i domaga się pieszczot. Oczy łzawią od bólu czaszki.

Więc głaskam kota, może zwierzak mnie uleczy…? Koty mają ponoć magiczną moc. Ale do tego trzeba kociej cierpliwości.

Mojemu na kolanach szybko robi się za gorąco, więc ucieka ode mnie i mojego bólu.

Zostaję sama i czytam od nowa.

Utknęłam?!

Notatek mam więcej niż napisanego tekstu!

Jak mi zaraz nie dasz kopa na rozpęd, to się poddam;(

 

7 myśli nt. „Jak po grudzie…”

  1. Kochana, potrzebny Ci kop, dobra, zasadzam Ci go z całej siły. 😉
    Ale wolałabym Ci jakiejś herbatki kojącej naparzyć. Wyluzuj, Kasiu, nic na siłę.
    Na przykład idź na spacer. Po powrocie, sama zobaczysz – „wszystko sie ułoży jak w pudełeczku” (jak pisał mój ulubiony K.I.G.) 🙂

    1. Kasia,

      Już wiem dlaczego nie widziałam wczoraj Twojego komentarza na skrzynce! Google ukarały Cię za te „nieprzyjemne rzeczy” i wrzuciły do spamu. Czy cenzura może sięgać pod małżeńską kołdrę? Nie za wiele tego?;)
      Miłego dnia i masy „nieprzyjemnych rzeczy” z mężem !!!!!
      Kasia

  2. Haniu, dziękuję i za kopa i za zachętę do spaceru. I pomysł na opowiadanie leśnie też już mam:) Spiszę to sobie wieczorem, bo teraz jeszcze muszę przez chwilkę pogapić się w dal. Grunt, że ból powoli mija i „w pudełeczku zaczyna się układać” -ale ładny ten cytat. Muszę go sobie zapisać:)
    Miłego wieczoru.
    Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *