Jajogłowa bohaterka.

2015-07-18 19.03.29

Wymyśliłam sobie, że bohaterką mojej powieści będzie typowy okaz jajogłowej. Powieść ma być komedią, komedią grozy, zresztą zobaczy się jak wyjdzie.

Pomysł w skrócie jest taki: bohaterka zamierza odzyskać ukochanego, który ją porzucił dla kobiety, której lata świetlne temu poprzysiągł małżeństwo. Porzuca bohaterkę wbrew logice, bo właśnie się w niej zakochał, a mimo to zamierza wywiązać się z tamtego licealnego zobowiązania.
Bohaterka zamierza odzyskać ukochanego w sposób dość niekonwencjonalny, bo sama jest osobą wyjątkową. Jej pasją jest… i tu mam zgryz … bo jeszcze nie jestem do końca przekonana… mechanika kwantowa????

Sposób rozumowania bohaterki podobnie jak i pomysł wywiązania się bohatera z obietnicy ślubu złożonej przed laty, mają wykraczać poza znane mi ramy myślenia.

Stąd właśnie pomysł z mechaniką kwantową, która pasjonuje bohaterkę. Ta nauka wykracza poza ramy mojego myślenia;(

Od wczoraj staram się opanować tę dość abstrakcyjną dziedziną wiedzy. Zaczęłam od dzieł bardzo na serio gdzie większości wzorów nie ogarniam ani trochę, potem przypomniałam sobie wiedzę z liceum, ale i tak w żadnym kościele nie zaczynało nawet dzwonić, a wieczorem dorwałam się do mechaniki kwantowej dla opornych i zaczęło świtać, ale nie dość by zbudować wiarygodną bohaterkę. W nastroju przygnębienia ległam spać.

W nocy przyśnił mi się dziwny sen: Ktoś powiedział, że jestem głupia… a potem dodał, że powinnam schudnąć.
Obudziłam się zlana potem.
Pierwszą obelgę kupiłam, ok, może nie kumam mechaniki kwantowej! Ale drugą???

Schudnąć?! Przecież nie jestem gruba!

Przy śniadaniu zastanawiałam się nad sensem tamtego snu… Według zasady nieoznaczoności 
Wernera Heisenberga nie da się wyraźnie zobaczyć poruszającego się ciała. W ruchu wydaje się to ciało rozmazane. Eureka!

Pewnie stąd oskarżenie o nadwagę, bo wciąż jestem w ruchu i nie można mnie dojrzeć?

Może jednak zaczęłam łykać mechanikę kwantową i uda się zbudować wiarygodną jajogłową! 😉

Do napisania.

2 myśli nt. „Jajogłowa bohaterka.”

  1. Otóż to. Wciąż jesteś w ruchu. I innej Ciebie nie umiem sobie wyobrazić.
    Tak trzymaj. I pisz, pisz! Z jajogłową bohaterka kwantową zaimponowałaś mi. Ja bym nawet przez ćwierć strony takiego podręcznika nie przebrnęła.
    I w dodatku ten powrót do wiedzy z liceum. O matko, to gdzie ja wtedy byłam? przecież też chodziłam do liceum. 😉

    1. Hanna,

      Nie mów jeszcze hop, bo nie przeskoczyłam;) Z przerwą, na „Imię róży” wg Umberto Eco , od rana zastanawiam się nad kotem Schrödingera, który został wsadzony do pojemnika, hipotetycznie, i został zatruty trującym gazem, albo nie, też hipotetycznie. Bo jest szansa, że ten gaz wcale nie został uwolniony.
      Kot w pudełku, dopóki się tego pudełka nie otworzy i nie sprawdzi „naocznie”, no więc ten kot w myśl zasad mechaniki kwantowej jest równocześnie żywy i martwy! 😉 Abstrakcja do potęgi n-tej!! 😉
      Obejrzałam też ciekawy program, w którym naukowcy zajmujący się mechaniką kwantową przyznają, że sami z tego niewiele rozumieją. Jest coraz weselej:)
      W ogólniaku uczyłam się w w klasie matematyczno-fizycznej, musieliśmy chyba mieć jakiś poszerzony program, bo pamiętam ten stek abstrakcji i jak wkuwałam to na pamięć, bo nic z tego nie rozumiałam, ale chciałam przynajmniej zarobić na trójkę plus;)
      Ściskam i życzę cudnego dnia.

      P.S. U nas wciąż gorąc, ale zerwał się porywisty wiatr i właśnie zwiał mi ze stołu kartki z notatkami. Zbierając te kartki czułam się jak szalony naukowiec:):)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *