Hitchcocowski prysznic

pierogi

W natłoku roboty nie zdążyłam się pochwalić, że praca nad „Seryjnym fotografem” dobiega końca.

Sekwencjonuję właśnie sceny, wciąż zastanawiając się czy lepiej, zgodnie z zasadami, zacząć od mniejszego bum, powoli dochodząc do wystrzelenia bomby atomowej?

Czy też może wstawić jakąś mocniejszą scenę bliżej początku, żeby czytelnik z góry wiedział jak niebezpieczny jest antagonista.

Ciekawa jestem Twojej opinii, stopniować napięcie powoli, czy zacząć od Hitchcock sceny pod prysznicem?

Pisz proszę w komentarzach.

 

Do napisania

PS. Po poprawieniu czterech scen, musiałam dać odpocząć oczom. Pierożki z rakami chodziły za mną od ostatniego odcinka Junior MasterChef’a, nie pytaj dlaczego to oglądam, czasami lepiej nie wiedzieć?:D

No więc, gapiąc się bezmyślnie w okno, wyżywałam się nad ciastem. Nie wiem ile czasu to trwało. Ale wyszło idealne. Delikatne i elastyczne zarazem. Nawet jeżeli nie wydam żadnej z moich powieści, to zrekompensuję sobie stratę dobrą i pożywną kuchnią:D

2 myśli nt. „Hitchcocowski prysznic”

  1. Kasia,
    Wydasz!
    Wydamy:)
    Ja chyba jestem zwolenniczką stopniowania napięcia i wielkiego bum w punkcie kulminacyjnym, choć z drugiej strony Hitchcocka pamięta się do końca życia.
    Ps. Pierogi z rakami???? Wow:)

    1. Asiu,

      Uwielbiam Twój optymizm. Ale tu chyba jest pies pogrzebany, w nastawieniu właśnie.
      Wczoraj odnalazłam scenką, która miała być marginalna, więc kompletnie o niej zapomniałam, nada się na średnie bum. Wrzucę ją przy początku. A resztę już będę stopniować. To koncepcja na dziś;D Zaraz zasiadam do ciągu dalszego.

      A co do raków, sądziłam, że to raczej rzadki towar, tymczasem okazuje się, że można je zdobyć. Niestety, jak większość opancerzonych, rak jest już poddany obróbce termicznej. Dlatego cebulkę i czosnek zeszkliłam na patelni, a dopiero potem dodałam raczki, żeby po kolejnym gotowaniu nie zrobiły się gumowe. Stąd to cienkie ciasto. Pierożki muszą być małe, żeby doszły na wrzątku w max cztery minuty;D Jak ja lubię te kulinarne klimaty!;D

      Pozdrawiam
      Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *