Dostałam odpowiedź z wydawnictwa

2014-05-21 17.40.50

Oto ona:

„Dzień dobry Pani Kasiu,
Przeczytałam Pani powieść, niestety nie będziemy zainteresowani jej wydaniem.
Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do dalszego pisania”

Poszłam za ciosem i zadałam fundamentalne pytanie „dlaczego?”. Nie spodziewałam się odpowiedzi, bo wydawcy wymawiają się brakiem czasu. Ale ją dostałam. Dostałam odpowiedź:

„Pani Kasiu,
Jak już pisałam, dostajemy od Państwa wiele propozycji i wybieramy do planu te naszym zdaniem najciekawsze; w Seryjnym fotografie i fabuła, i język nie zachwyciły mnie na tyle, bym mogła Pani zaproponować współpracę, przykro mi. Oczywiście gdyby w przyszłości napisała Pani kolejną powieść, chętnie ją przeczytam.”

Zatkało mnie, a potem poczułam taką pustkę, jakby ziemia przestała istnieć, a nicość wessała całe powietrze.

Co teraz? Nie wiem. Jutro kolejny dzień.

Do napisania.
Kasia

18 myśli nt. „Dostałam odpowiedź z wydawnictwa”

    1. Moo,

      Niby nie przesądza,ale wiesz jak to jest. Przyszło w niefajnym momencie i tak mnie uwaliło. Ale to nic, ja się pozbieram, potrzebuję parę chwil, nie wiem jak oni;)
      pozdrawiam
      Kasia

      PS. Ależ mam huśtawę nastrojów. Jej, mam nadzieję, że do jutra wrócę do normy. Już dziecko na mnie dziwnie patrzy. Nawet mi loda, drugiego, zaproponowała;)

  1. Pani Kasiu,
    Jacek Dehnel, podczas ostatniego krakowskiego wykładu dla studentów Studium Literacko- Artystycznego przyznał, że wysyłał do wydawnictw swoją powieść pt. „Lala” ponad dwa lata. Wydano ją dopiero, kiedy dostał nagrodę za inną książkę. Trzeba walczyć.

  2. Kasiu, ja i tak widzę plusy. Popatrz: dostałaś odpowiedź. Wprawdzie odmowną, ale prócz niej również zachętę, żebyś próbowała dalej.
    Wysyłaj do innych wydawców.
    Pisz. Poprawiaj.
    Nie poddawaj się. I nie załamuj!
    Jesteś dopiero na początku pisarskiej drogi.
    Ja nie zrobiłam nawet tyle co Ty. A na moje nieśmiałe próby wysłania czegoś tam… gdzieś tam… kiedyś tam… nawet NIE DOSTAŁAM ODPOWIEDZI.
    Więc i tak jesteś do przodu!
    Ściskam Cię. 🙂

    1. Haniu,

      Teraz też już dostrzegam światełko w tunelu. Musze to wszystko przetrawić i może nabrać większego dystansu do Seryjnego, sama nie wiem. Dzisiaj jest strasznie dziwny dzień;)
      Lecę przewietrzyć głowę. Dzisiaj mamy dzień matki i córki, a ja zamiast działać, użalam się nad sobą.
      Musze się wziąść w garść:)
      Ściskam mocno:)

  3. Norwida, Slowakiego i Mickiewicza tez nikt nie chcial wydac… Takich nazwisk wiecej mozna byc znalezc. Wiec nie histeryzuj, tylko do roboty! No, kto jak nie TY ??? !!!

  4. Mira,

    Ty to mnie potrafisz usadzić i zagonić do roboty żmudnej. Dobrze to przestaję rwac kudły i zabieram się do pracy. Opowiadanko na poczatek poprawię i może jutro już na bloga wrzucę:) Tym razem będzie na wesoło:)
    buziaki:)

  5. Wiem, że łatwo powiedzieć: „Nie przejmuj się”. Doświadczyłem tego samego, kiedy wysłałem swoją powieść. Poczułem się wtedy jakby mnie pociąg przejechał i to nie jeden raz. Oczywiście wcześniej mówiłem sobie, że nie ma się co napalać, pewnie odmowy będą, ale także wierzyłem, że ktoś doceni to, co napisałem. Niestety tak się nie stało. Część wydawców odpowiadała, że dziękują, ale nie są zainteresowani, inni, że nie mieści się to w ich planie wydawniczym, a jeszcze inni w ogóle się nie odezwali. Każda kolejna negatywna odpowiedź bolała mniej, choć gorycz pozostawała. W końcu wziąłem sprawy w swoje ręce i zdecydowałem się na wydanie ze współfinansowaniem. Trudno, takie czasy, a może moja powieść jest zwyczajnie kiepska? Pożyjemy zobaczymy.
    Życzę wiary, wytrwałości i uśmiechu dla przeciwności, bo one tylko nas wzmacniają, tworząc nasze dusze silniejszymi do kolejnych wyzwań!

    1. Piotrze,

      Mądrze prawisz. Zmotywowałeś mnie! Dziękuję. Może jak utrzymam tempo i przyzwyczaję się do razów, przyjdą i wydawcy. Muszę pozytywnie mysleć, żeby nie zwariować. Bo tak sobie myślę, że już samo pisanie emocjonalnie wyczerpuje, co akurat jest fajne, ale potem ta huśtawa nastrojów przy wysyłaniu do wydawców… No trzeba się do tego przyzwyczaić i już. Może przy okazji nauczę się cierpliwości. Dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam. Kasia
      PS. Pochwalisz się co napisałeś?:) Nie daj się prosić:)

  6. Z przyjemnością nie dam się prosić 😉
    To magiczna powieść pod tytułem „Na Krańcach Luster”. Aktualnie figuruje jako zapowiedź na stronie wydawnictwa, a ma się ukazać na półkach księgarskich w okolicach września.

  7. Droga Kasiu, czarne chmury wiatr przegoni:)Jak wydawca książki nie docenił, znaczy, że nie był to the right one:)Pozdrawiam.

    1. Danko,

      Faktycznie chmurzyska już odpływają, widzę przebłyski błękitnego nieba. Jeszcze, żeby tylko głowa przestała mnie boleć od tych emocji… Jak przestanie, grzeję dalej:)
      Ściskam mocno.
      Kasia

    1. Ironio,

      Trzymam za Ciebie kciuki! A myśl wieszcza będzie mi przyświecać przez kolejne dni:) Będę tworzyć dla przyjemności, a nie dla wydawnictw. Lecę poprawiać opko do ebooka, już czuję luz:)
      Ściskam.
      Kasia

    1. Asiu,

      Już się podnoszę, zaraz pewnie wstanę i znów ruszę do boju. Jest jeszcze szansa, że jak nie utrzymam ciśnienia, to jutro dołożę jakiemuś dzieciakowi na turnieju judo, a w poniedziałek wtargnę na scenę sali Paderwskiego i odśpiewam zgromadzonym „Szła dzieweczka do laseczka”, ale myslę, że się obędzie.
      Dziękuję za ciepłe słowa i za Twoje „Kasiu, zrobiłaś ogromny postęp”. W chwilach zwatpienia to zdanie staje mi przed oczami i chce mi się chcieć:) Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *