Bilans ostatnich dni

Trzy stusłówka o Warszawie, w których niewiele jest o tym mieście i rzecz mogłaby się właściwie dziać na Marsie.
Dwa opowiadania na konkurs komedia, niestety żadne z nich nie rozśmiesza wprost. Jedynie wnikliwa analiza dokonana przez czytelniczkę o nadzwyczajnie dociekliwej naturze, w dodatku czytelniczkę obdarzoną ponadprzeciętnym IQ, potwierdziła, że tekst ma charakter humorystyczny. Super! Jednak przepony nie zrywa. Smuteczek! ;( 
Dzisiaj na znak żłoby nad pogrzebanym poczuciem humoru kupiłam sobie czarną sukienkę.
Następnie zasiadłam do poprawiania powieści. Scena ma w zamyśle być tragiczna. Idę z trendem, skoro taki mam nastrój zamierzam go użyć.
Jak mi się to znów przewróci i wyjdzie komedia, to ubiorę się w tę sukienkę i na znak protestu dostanę zapalenia płuc. Ziąb u nas dzisiaj jak w psiarni.
Do napisania

4 myśli nt. „Bilans ostatnich dni”

  1. Jak dawno Tu nie zaglądałam…
    Ale widzę, że i Ty, Autorko, porzuciłaś swój blog na pastwę losu. 😉 Ostatni wpis z lutego???

    Ja też pisałam stusłówka (dwa) i utonęły w oceanie innych.
    Też jak Ty nie rozśmieszyłam do rozpuku.
    Ale to już przeszłość, Kasiu! Mam nadzieję, że czarną sukienkę zamieniłaś na letnią, w kwiaty i słoneczka. 🙂

  2. Haniu, oj tak, już ukwiecona biegam pływać w jeziorze. Pchły kaczę, choć nieźle kąsają, są mi niestraszne. Byleby się wypływać.
    Dziękuję Ci za tę reprymendę i obiecuję się poprawić. Doszłam do siebie i już zapuściłam post.

    Ściskam <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *