Będę wolnym człowiekiem!

– Skończ to durne poprawianie – wywrzeszczał dziś mój mąż, który w zasadzie jest siłą spokoju.
– Faktem jest, że może przesadzam. Od roku szlifuję tę książkę. Ale przecież gdy zabierałam się za powieść, nie umiałam jeszcze pisać. Zanim powstało to co mam, przepisałam ten kryminał trzykrotnie – tłumaczę się, przyparta do muru.
– Co ci jeszcze zostało?
– No, poprawić nowy rozdział i nie wiem czy kolejność tych dwóch scen nie powinna być inna…
– Co jeszcze? Pisz!
– Sprawdzić czy czas się zgadza, bo trochę się namieszało. Żeby było szybciej, moje wydarzenia dzieją się równolegle w Genewie i Singapurze. Zdarzało się, że zamiast dodać siedem godzin do czasu genewskiego, odejmowałam przez pomyłkę. Muszę to sprawdzić… – mówię, a on notuje swoim kulfoniastym pismem.
– Co jeszcze? – pyta mój kat.
– No, wiesz czy jedna scena wynika z drugiej, bo zmieniłam sekwencję i teraz już nie jestem pewna!
Wreszcie Jarek wypisuje na kartce moje imię…nazwisko i karze podpisać.
– Krwią? – pytam
Patrzy na mnie, nie odzywa się…czeka. Podpisuję i czuję ulgę – to prawie koniec.

Za tydzień, góra dwa skończę z tym! Przez dobę będę wolnym człowiekiem! A potem zabiorę się za mojego seryjnego mordercę, ta fabuła czeka już w mojej szufladzie.

29.01.2012
Katarzyna Sikora

2 myśli nt. „Będę wolnym człowiekiem!”

  1. Pingback: Zmarnowany czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *