Ależ się zamotałam

2015-05-07 13.28.10

Posłałam Seryjnego fotografa do wydawnictwa. Przesympatyczny wydawca http://geniuscreations.pl/ nie tylko podziękował mi za nadesłany tekst, ale jeszcze wyjaśnił, że zaraz pośle go do trzech recenzentów, a odpowiedzi mam się spodziewać pod koniec czerwca.

Wreszcie trafiłam na wydawcę, który ma szacunek do pisarskiej roboty, odpowiedział podziękował i poinformował! Fruwałam ze szczęścia. Powtarzałam sobie, że kontakt z ludzkim wydawcą, to przełom w moim życiu i bez względu na to jaki zapadnie wyrok, już czuję się wspaniale.

Aż tu nagle w środku nocy obudziły mnie wątpliwości.

Wersja Seryjnego, którą posłałam do wydawnictwa nie zawiera pamiętników ofiary! Może ta z pamiętnikami była jednak lepsza?!

Zerwałam się z pościeli, otuliłam kocem i spojrzałam na zegarek: dochodziła piąta.

Mimo wczesnej pory byłam rześka jak poranek i gotowa do działania.

Zbiegłam przed komputer. Otworzyłam plik i zaczęłam wklejać w Seryjnego fragmenty, pamiętników Nicole Brown, które wcześniej usunęłam. Zdążyłam jeszcze napisać mail do wydawcy z prośbą, żeby się wstrzymał z puszczaniem Seryjnego dalej, bo ja mu jeszcze dzisiaj podeślę doskonalszą wersję. Pięć godzin później skończyłam robotę.

Dopiłam kolejną kawę i doszłam do wniosku, że w pamiętnikach były wątki, które postanowiłam pominąć, bo zbyt komplikowały i tak już skomplikowaną treść. Że cała moja poranna robota była o kant potłuc!

Znów napisałam do wydawcy, tym razem przepraszając za bombardowanie go mailami, obiecałam, że nie będę. Oświadczyłam, że Seryjny musi obronić się sam, a z pamiętników Nikole napiszę kolejną powieść. Wydawca uśmiechnął się życzliwie, a ja czekam na werdykt.

Do napisania.

Katarzyna Sikora

PS. Danka Markiewicz, dziękuję za namiar na wspaniałego wydawcę.

4 myśli nt. „Ależ się zamotałam”

  1. Droga Kasiu, nie ma za co. Życzę ci powodzenia, z całego serca, naprawdę! Pozdrawiam spod mojej fabryki:)

  2. Danka,

    Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć:) Ale super było pogadać z tym wydawcą, poczułam się jak w domu.
    Ja Ciebie też serdecznie pozdrawiam, tym razem nie z lasu, ale z tartaku. Dzisiaj w dzielnicy mamy dzień wycinania chorych drzew. Leśnicy pracują na pełnych obrotach pilarek, a ja nie słyszę swoich myśli;)

  3. Specjalistko od zamotań (się)! Nic się nie martw, dla wydawcy to jest może bardziej wiarygodne niż sucha kalkulacja. Jesteś żywiołem, wiadomo, i taka pozostań. Tylko zarwanej nocy szkoda, ale to nic, odrobisz. 🙂
    A i pomysł, żeby z pamiętników Nicole zrobić osobną powieść, uważam za dobry.

  4. Hanna,

    hahahahaahha no, jestem zamotana, co tu dużo gadać;) Noc odespana, jestem nawet do przodu ze snem, tak się urabiam na wieczorną zmianę w ogrodzie, że padam o dwudziestej pierwszej:)
    Jutro się zabieram za tę powieść. Mam już nawet zdanie opisujące całość. Rano wrzucę na blog, żeby się skonsultowac z czytelniekam. Już doczekac się nie mogę! 🙂
    Pozdrwaiam Cię.
    Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *