Kochani wydawcy, przepraszam!

do-wpisu

Naszło mnie wczoraj, żeby przeczytać moją ostatnią powieść, „Kochanka żywego i martwego”. Posłałam ją już do Was, okazało się, że przedwcześnie. Dopiero teraz książka zdążyła się odleżeć.

Czytałam ją jak nie swoją. Opisy drętwe, zamiast pokazywać, opowiadam, bohaterka bez wyrazu. Autorka sili się na dowcip, to od razu rzuciło mi się w oczy. Dialogi ujdą, ale to za mało.

Siadłam wczoraj i zaczęłam przepisywać. Słowo po słowie, strona po stronie i dopiero teraz to nabiera kształtu, grozy i pojawia się napięcie.

Sporo mostów już za sobą tym knotem spaliłam, wiem, i rozumiem,  że szkoda Wam czasu na ponowne czytanie.

Mimo to postanowiłam poprawić 🙂

Do napisania.