Czy to tylko przypadek?

2015-05-14 15.11.54

Mówiłam już, że piszę nową powieść z wywalonych z poprzedniej pamiętników Nicole Brown?

Wygładziłam pierwszych dziewiętnaście stron. Mam tego jeszcze z siedemdziesiąt, ale muszę je zachować na kolejne sceny, reszta tekstu się dopisze.

Utknęłam na stronie dwudziestej, kiedy powinnam postawić bohaterkę w sytuacji bez wyjścia i kazać jej działać. Rano zasiadłam do sceny. Spłodziłam kilka zdań, ale się zacięłam… Co dalej?, zastanawiałam się.

Jednak Opatrzność zwana też Przypadkiem sprawiła, że włócząc się po necie trafiłam na post koleżanki, Kasi Kowalewskiej. Skarżyła się niemoc twórczą, a właściwie na lęk przed stworzeniem kolejne powieści. Jedną już ma. Jej „Pijany Skryba” okazał się przebojem.

Mój instynkt „ratowania świata” znów wymknął się spod kontroli. Poradziłam koleżance, żeby pisała cokolwiek. Nie musi to być mądre, ważne, żeby było wiarygodne;)

Tym razem zastanowiłam się nad sensem wyrzuconej z siebie w trybie podświadomości porady i postanowiłam dać upust własnej wyobraźni.

Co z tego wynikło? Sam zobacz. Apokaliptyczna scena z trzeciej powieści (pod roboczym tytułem „A niech się dzieje”)
Do napisania.
Kasia

P.S. Scena jest pierwszym draftem, totalnie do zmiany.

„Sodoma” Wolskiego powala!

2015-06-20 21.48.05

W sobotę rano skończyłam czytać „Sodomę” Marcina Wolskiego.

Zaraz po odłożeniu książki dopadły mnie rozpacz i żal, tak dotkliwe, jakie czuje się po rozstaniu z najlepszym przyjacielem, którego przyjdzie człowiekowi oglądać dopiero za długi czas.

Po południu postanowiłam ugasić ból rozłąki.

Zaparzyłam wiadro earl greya, wygrzebałam przechowywaną na specjalną okazję tabliczkę czekolady z karmelem i po raz drugi przeczytałam „Sodomę”.

Potem z czystym sumieniem udałam się na święto muzyki co roku organizowane w naszym miasteczku.

Jednak nie mogłam skoncentrować się na muzyce, bo przed oczami wciąż miałam zabawne gagi i społeczeństwo złożone z koprofagów, nekrofili i masturbujących się niegodziwców. Koncepcja powieści godna Mistrza.
Aby uratować Amodos nasz bohater, Tol (czytaj wspak… Sodoma… Lot) musi odnaleźć dziesięciu Sprawiedliwych w dzisięciomilionowej populacji miasta. Zadanie to prawdziwe wyzwanie.
Fabuła niby znana, ale jakież wykonanie!

Nie pamiętam,kiedy ostatnio zdarłam sobie gardło ze śmiechu.

Chylę czoła przed Marcinem Wolskim, mistrzem humoru i satyry!

Oj, czuję, że jutro to się będzie samo pisać;)

Do napisania.

Katarzyna Sikora

Nie ma to jak silna motywacja

2015-06-16 13.58.32

Dzisiaj w porze lunchu wyrwałam kilka chwil, żeby popływać w jeziorze. Zanim doszłam do plaży, słonko zaszło za ciężkie ołowiane chmury i zerwał się wiatr.

Na plaży nie zastałam żywej duszy. Dopiero w wodzie zrozumiałam skąd ten brak frekwencji. Była zimna jak górski strumień, a powierzchnia wzburzona falami, które już przy brzegu sięgały kolan.

Parłam do przodu, nie po to przyszłam, żeby się wycofać.

Szukałam w myślach motywacji i wreszcie się pojawiła: „jeżeli się przełamię, to uda mi się napisać bestseller”, powtarzałam moją wysłużoną mantrę i tym razem też podziałała.
Od dawna nie czułam się tak wolna i szczęśliwa przemierzając w tę i z powrotem dystans, między bojkami, który pomnożony przez pięć daje kilometr.

Nawet jeżeli nie napiszę bestsellera, marzenie pcha mnie do spełniania innych bardziej prozaicznych, jak choćby kąpiel w zimnych wodach Jeziora Genewskiego w porze lunchu.

Do napisania.
Katarzyna Sikora

Będę w ebooku

2015-06-04 20.24.40

Z radością donoszę, że moje opowiadanie „Mastering the Art of Healthy Cooking” ukaże się w ebooku.

Wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że „mnie wydadzą” w zbiorku opowiadań i zamiast z energią przystąpić do poprawek, pieję z radości i nie mogę usiedzieć w miejscu.

Jakby tego było mało, wciąż prześladuje mnie pomysł na inne opowiadanie.

Wyobraź sobie autora, który musi poprawić tekst w oparciu o komentarze czytelników. Wybiera swoim zdaniem najcelniejsze podpowiedzi, siada i poprawia. Dopiero w trakcie nanoszenia ulepszeń, orientuje się przed jakim wyzwaniem stanął.

Uwag jest dużo, w dodatku jedne drugim przeczą.

Jednak autor jest uparty, stara się oddzielić ziarna od plew i po kilku kacach, nieprzespanych nocach i załamaniach nerwowych kończy tekst.

Sczytuje go i dochodzi do wniosku, że z eksperymentalnego tekstu o wrednej kucharce wyszedł mu odpowiednik odcinka „Klanu” !

Co Twoim zadaniem powinien zrobić utrapiony autor?

A. Posłuchać Einsteina, który powiedział, że lepiej jest być człowiekiem wartościowym niż człowiekiem sukcesu?

B. Czy pójść w komercję? 😉

Utrapiony autor czeka na podpowiedzi w komentarzach.

Do napisania

Katarzyna Sikora