„Seryjny fotograf” poszedł w świat.

2015-01-30 17.20.08

Uff, już trochę ochłonęłam.

Ale łatwo nie było.

Nie dość, że dopadła mnie trema, to jeszcze okazało się, że „genialny” program do rozsyłania maili, okazał się jedną, wielką ściemą. Programik był potrzebny, żeby Google po takiej ilości identycznych maili, nie uznały mnie za spamera roku.

Mąż siedział nad nim przez pół nocy, próbując coś tam poprawić. Nie wiem co, jestem komputerowym antyMidasem, więc i tak nie pojęłabym odpowiedzi. Pytanie nie miało sensu.

Czytać nie mogłam, bo jak tu się skupić? Obiecałam, że poślę, a nie posłałam;(

Żeby zabić czas, zaczęłam sprzątać. Kilka umytych podłóg później, luster, kafli i zlewów, poszłam podpatrzeć męża. Po minie poznałam, że dobrze nie jest, więc cichutko zaproponowałam, że może jednak wyślę ręcznie.

– Zwariowałaś! – oburzył się. – Do której chcesz to słać?!

Nie wiedziałam;(

Skończyło się na tym, że po nieprzespanej w stresie nocy, bo przecież obiecałam, że wyślę, a nie wysłałam. Wstałam o świcie i odczekawszy kolejnych kilkadziesiąt chwil na naprawę „genialnego” programiku, ręcznie rozesłałam maile;)

Jeżeli nie dostałeś fragmentu, choć podesłałeś maila, proszę upomnij się w komentarzu. Mogło się zdarzyć, że przeoczyłam Twój adres, za co z góry przepraszam.

Do napisania.

Kasia

Już wkrótce roześlę pierwszy fragment kryminału.

2014-10-07 11.11.24

Muszę Ci się przyznać, że w życiu nie przeżywałam potworniejszej tremy.

Co innego pokazywać powieść znajomym, ale zupełnie obcym czytelnikom, to już inna inszość.

Bo Ty przecież nic o mnie nie wiesz.

Nie masz pojęcia, czy lubię koty, czy psy… Czy mój mąż katuje mnie, czy może ja znęcam się nad mężem…;) Czy mam dzieci, co mi smakuje, ani co czytam? A nawet jak wyglądam.

Nie będziesz tego czytał „po znajomości”.

Wiedziałam, że kiedyś ta powieść ujrzy światło dzienne, przecież po to ją napisałam. A jednak trema mnie nie opuszcza od czterech dni.

Z takim obciążeniem nie przespałabym kolejnej nocy, dlatego postanowiłam dłużej nie czekać.

Już za chwilę dostaniesz pierwszy fragment kryminału „Seryjny fotograf”.

Pozostaje mi już tylko życzyć miłej lektury.

Do napisania.

Kasia Sikora

Postanowiłam rozdać mój kryminał

2015-01-25 16.15.06

Wiem, że uznasz mnie za wariatkę. Pewnie zapytasz co się stało z moimi marzeniami o papierowym wydaniu? Wypomnisz czas zmarnowany na poprawianie. Po co to wszystko?

Już tłumaczę… Nie chcę dłużej czekać na wydawców. To straszliwie frustrujące.

Jakby tego stresu było mało, mąż wciąż przepierał mi mózg, twierdząc, że lepiej rozdać, niż żeby leżało i czekało w szufladzie. Tu przyznałam mu rację. Bo jak będzie leżeć i czekać, to ja wciąż będę do tego obsesyjnie sięgać;)

Po kilku nieprzespanych nocach podjęłam decyzję. Rozdam tę powieść bezpłatnie.

Znasz mnie, muszę to znów sczytać, musi być idealna, muszę być tego pewna;)

Dlatego będę udostępniać Seryjnego po kawałku. Co sczytam i poprawię, to puszczę.

Pojęcia nie mam ile zajmą ostateczne poprawki, więc trudno przewidzieć w jakich odstępach czasu będę słać poprawione fragmenty.

Jeżeli chcesz przeczytać „Seryjnego fotografa” to wejdź na stronę z zapisem i się zapisz.

A może to jednak nie jest najmądrzejsza decyzja? Co o tym myślisz? Napisz, proszę, w komentarzu.

Do napisania.

Kasia

Nadaje się na pierwszą scenę powieści?

2015-01-16 19.14.23

Prośba o pomoc.

Piszę kolejną powieść. Mam już siedemdziesiąt z kawałkiem stron, ale wciąż zastanawia mnie pierwsza scena. Bo to być albo nie być powieści. Jeżeli znużę czytelnika, nie będzie czytał dalej.

To dopiero rękopis, więc scena może zniknąć, Joanna schudnąć, albo zamienić się rolami z Anką. Wtedy bohaterka będzie budzić prawdziwy podziw litując się nad grubaską;)
Dlatego proszę o pomoc, czy chciałbyś czytać dalej? A może masz jeszcze jakieś sugestie?
Do napisania.
Kasia

Jestem na haju.

 

2015-01-09 15.41.51

Przyjaciółka zwróciła mi wczoraj uwagę, żebym usunęła komentarz z Facebooka, bo brzmiałam w nim jakbym była na ciężkim haju.

Usunęłam, przyznając się przed samą sobą, że ja jednak jestem na haju;)

Przez cztery lata po blisko osiem godzin dzienne gimnastykowałam pióro, zanim miesiąc temu odważyłam się pokazać moją twórczość poza gronem najbliższych znajomych.

Bałam się okropnie.

Wyobrażałam sobie, że spadną na mnie ciężkie baty. Mimo to postanowiłam zaryzykować.

Tymczasem zamiast razów, zbieram coraz więcej pozytywnych komentarzy pod adresem moich opowiadań.

Raz się śmieję, a raz płaczę ze wzruszenia. Wciąż szarpią mną skrajne emocje. Czasami nie wierzę, wydaje mi się, że śnię piękny sen, z którego zaraz się obudzę.

Wiem, że to jeszcze nie koniec, muszę dalej pracować nad warsztatem. Pewnie nie jestem nawet w połowie drogi… Ale dzięki Wam chce mi się jeszcze bardziej chcieć pisać. Uwielbiam ten haj!:)

Dziękuję Wam, Kochani za przemiłe słowa pod adresem moich opowiadań.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie! <3

Do napisania.

Kasia

 

Skończyłam, jestem wolna!!!

 

2015-01-08 16.36.04

Skończyłam z Seryjnym i posłałam do Pani z wydawnictwa:)

Do tego konkretnego wydawnictwa, które przysłało mi recenzję powieści ze wskazaniami zmian.

Olśnienie dopadło mnie w supermarkecie, wybierałam akurat kawałek wołowiny, kiedy w mózgu zadzwonił ten cudowny dzwoneczek i podpowiedział najlepsze rozwiązanie.

W dłoni miałam kawał wołowiny, a w głowie odpowiedź na trapiące mnie od miesiąca pytanie – jak podfajnić Antona, mojego głównego bohatera?

Powinnam kupić jeszcze sałatkę, nie wspominając o jedzeniu na weekend, ale nie mogłam czekać. Ściskałam w dłoni kawał mięcha i biegłam do szybkiej kasy. Zaprzyjaźniona kasjerka zapytała, mnie czy ktoś mi umarł.

– Narodził się! – wrzasnęłam radośnie i wbiegłam do garażu przeskakując po trzy stopnie schodów! (Zapomniałam skasować bilet parkingowy,  więc zablokowałam jedną nitkę wyjazdu z supermarketu. Ale co tam… Bywało gorzej;) )

To nic, że mięso przypala się teraz na patelni, a rodzina wali sztućcami w puste talerze, musiałam podzielić się z Tobą tym wspaniałym newsem.

„Skończyłam”Uff… Jestem wolna!:)

Do napisania.

Kasia

 

 

Jak po grudzie…

 

Tak mi się dzisiaj nie chce…

2014-12-22 19.20.35

Mam do przeczytania ostatnich dwadzieścia stron Seryjnego. Niby czytam, niby poprawiam, ale głównie mnie nosi. Dopadła mnie migrena typu gigant!

A to herbaty zaparzę, a to znów od tego żłopania non stop, napełnia mi się pęcherz, więc znów wstaję.

Wracam, czytam, co poprawiłam. Bo nie pamiętam, ale zaraz ponownie zapominam, bo kot ma dzisiaj dzień słodziaka i co jakiś czas wskakuje mi na kolana i domaga się pieszczot. Oczy łzawią od bólu czaszki.

Więc głaskam kota, może zwierzak mnie uleczy…? Koty mają ponoć magiczną moc. Ale do tego trzeba kociej cierpliwości.

Mojemu na kolanach szybko robi się za gorąco, więc ucieka ode mnie i mojego bólu.

Zostaję sama i czytam od nowa.

Utknęłam?!

Notatek mam więcej niż napisanego tekstu!

Jak mi zaraz nie dasz kopa na rozpęd, to się poddam;(