Hicior kasowy

10363861_770583812972968_6861674715147071392_n

„Tu jest potencjał na przebój kasowy. Humor, humor i jeszcze raz humor – ludzie to uwielbiają. Od pierwszego akapitu bawiłem się świetnie i nie przeszkadzały mi usterki tekstu (a nie jest on, autorze/autorko, bez wad). Ale humor ratuje każdą sytuację. Jestem na tak.”
Jakub Winiarski

Ilekroć czytam ten komentarz, rosną mi skrzydła i zaczynam wierzyć, że któregoś dnia obudzę się i spojrzę na prawdziwy, a nie tylko potencjalny, hicior kasowy własnego autorstwa. Już postanowiłam, że zajmie honorowe miejsce na mojej szafce nocnej:)

To opowiadanie to skrót długaśnego opowiadania. Ze względu na ograniczenia konkursowe obcięłam kilka wątków i wyłuskałam sedno.

Zapraszam do lektury: „Po prostu bądź”

Do napisania
Kasia

Dziękuję, że byliście ze mną.

2014-05-29 14.00.59

Wczoraj przeżyłam jeden z najgorszych dni w moim życiu. Dostałam negatywną odpowiedź  od wydawcy. To nie była pierwsza odmowa opublikowania „Seryjnego fotografa”, wcześniej dostałam już dwie, a jednak ta trzecia sprawiła, że zatrzęsła się pode mną ziemia.

Trzecia negatywna odpowiedź od wydawcy, dla mnie oznaczała, że powinnam dać sobie spokój z pisaniem. Zająć się czymś „produktywnym”. Szlochałam uświadamiając sobie ile straciłam czasu i przyznałam rację krytykom: Marnuję tlen, bo i tak nie umiem pisać, a na rynku jest ogromna konkurencja. Powinnam więcej odpoczywać i korzystać z życia. Podczas gdy ja przez trzy lata wmawiałam sobie, że pisząc właśnie z tego życia korzystam! Jakaż idiotka! Dotarło do mnie, że znalazłam się „w Rowie Mariańskim upokorzenia, wstydu i rozpaczy”. Wymyśliłam to dla mojej bohaterki, tymczasem cytat opisywał moją własną sytuację.

Jestem wdzięczna wszystkim, którzy umieścili komentarze na blogu, rozmawiali ze mną na privie i byli ze mną na facebooku. Dziękuję, że podzieliliście się ze mną własnymi doświadczeniami. Jestem wdzięczna za pisarskie porady.

Chichrałam jak pensjonarka przy słowach”przecież ktoś musi się Tobie poznać i Cię docenić”, „ten wydawca nie ma gustu”. Dostałam kopa w postaci „wysyłaj do innych”. Czułam się dumna, gdy przeczytałam, że „warto pytać o opinie” i „wydawcy zwykle nie odpowiadają. To duży plus, że im się chciało”. Odetchnęłam z ulgą, że nikt nie śmiał się z moich „wybuchów wulkanu”. Byłam wdzięczna za kojące: „Seryjny poleży w szufladzie, dojrzeje i może jeszcze będą o niego prosić”, „teraz będzie ci lżej. Będzie dobrze!”, „jestem z Tobą”. Znów chlipałam ze wzruszenia.

Wreszcie doszłam do sedna: „ważne, żeby się nie poddawać”, „bądź zdeterminowana” powiedzieli kolejni pocieszyciele. A na koniec ktoś uświadomił mi, że”wydawca chętnie przeczyta Twoją następną książkę, bo uznał, że masz potencjał”.

No przecież! Może to co odczułam jak cios w splot słoneczny, powinnam wziąć za dobrą monetę?

Uświadomiliście mi, że wielu z Was było w podobnej sytuacji. Nie poddaliście się, walczyliście, a Wasze marzenia się spełniły.

Jeszcze raz dziękuję za Waszą dobrą energię:)

Wprawdzie dzisiaj od nadmiaru emocji mam migrenę, myśli kołaczą się po pustej czaszce, a usztywnione od zaciskania dłonie „wykwadracają” zdania, ale nabrałam pewności, że to przejściowe.

Będę pisać dalej! Nie dla wydawców, ale dla Was i dla siebie.

A jeżeli uda mi się Was rozśmieszyć albo zmusić do refleksji, to już mam wystarczający powód, żeby wyrzucać z siebie opowiadania… kolejną powieść?;)

Niech wena będzie z Wami!:)

Do napisania.
Kasia

Dostałam odpowiedź z wydawnictwa

2014-05-21 17.40.50

Oto ona:

„Dzień dobry Pani Kasiu,
Przeczytałam Pani powieść, niestety nie będziemy zainteresowani jej wydaniem.
Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do dalszego pisania”

Poszłam za ciosem i zadałam fundamentalne pytanie „dlaczego?”. Nie spodziewałam się odpowiedzi, bo wydawcy wymawiają się brakiem czasu. Ale ją dostałam. Dostałam odpowiedź:

„Pani Kasiu,
Jak już pisałam, dostajemy od Państwa wiele propozycji i wybieramy do planu te naszym zdaniem najciekawsze; w Seryjnym fotografie i fabuła, i język nie zachwyciły mnie na tyle, bym mogła Pani zaproponować współpracę, przykro mi. Oczywiście gdyby w przyszłości napisała Pani kolejną powieść, chętnie ją przeczytam.”

Zatkało mnie, a potem poczułam taką pustkę, jakby ziemia przestała istnieć, a nicość wessała całe powietrze.

Co teraz? Nie wiem. Jutro kolejny dzień.

Do napisania.
Kasia

Jak zepsuć opowiadanie i odstręczyć czytelników.

2014-01-15 14.30.59

„Hotel pod skałą śmierci” to pierwszy tekst, który posłałam na konkurs na opowiadanie romansowe.

Nigdy wcześniej nie pisałam romansów, więc zupełnie nie wiedziałam jak się za to zabrać. Poleciałam więc harlequinem, dowaliłam „Małym księciem”, bo to pierwsza rzecz, która skojarzyła mi się z miłością, po czym dobiłam pierwszym akapitem: ” – Spójrz, skały wyglądają jak zrzucone z kosmosu kamienne fallusy zwieńczone czapami śniegowej spermy, {…} – wyrecytował Mark.”

Prawda, że mocne? 😉

Teoria mówi, że pierwsze zdanie powinno wstrząsnąć. Tyle że w tym przypadku większość czytelników zgodnie stwierdziła, że to pierwsze zdanie odstręczyło ją od lektury.

Byli i tacy, którzy przebrnęli przez zniesmaczający akapit. Ci nieliczni uznali, że resztą tekstu nadrobiłam początkowe wpadki;)

Tylko że ja nie chciałam „nadrabiać”. Pragnęłam napisać tekst, który zmieni oblicze świata! 😉

Zapraszam do lektury i komentarzy: Hotel pod skałą śmierci

Do napisania.
Kasia

PS. Pozbyłam się pierwszego zdania i wygładziłam opowiadanie zanim odważyłam się Ci je pokazać.
PPS. Widać jurorom tekst spodobał się bardziej niż czytelnikom, bo dostałam za niego szafirowe pióro:):):)

Lektor mnie przeczytał

2012-10-24 11.02.47

Po raz pierwszy zdarzyło mi się słuchać głośnej lektury mojego tekstu. Przeżycie niezapomniane nie tylko dlatego, że kolega czytał, a reszta słuchała, ale również dlatego, że niektóre z użytych przeze mnie zwrotów pozwoliły na nadinterpretację. Pokładałam się ze śmiechu myśląc „co ja, do cholery, napisałam?”.

Opowiadanie miało być tragiczne, a w ustach lektora brzmiało jak farsa. Karygodne zaniedbanie!

Od teraz wszystko będę czytać na głos i nagrywać, a potem odsłuchiwać po pięć razy i poprawiać, tak aby tekst był jednoznaczny w swojej wymowie:)

To jedno z nagrodzonych opowiadań. Zapraszam do lektury i komentarzy: Uratuję ten cholerny świat

Do napisania.
Kasia